Sofia Ennaoui po sezonie rekordów: - Wchodzę w najlepsze lata

2020-10-15 16:49 Dariusz Chrabałowski

Dostała trójkę, ale dla niej to jak ocena celująca. Wicemistrzyni Europy Sofia Ennaoui (25 l.) zajmuje w tym roku trzecie miejsce na świecie w biegu na 1500 m. To najwyższe miejsce polskich biegaczy w tabelach światowych zakończonego właśnie sezonu.

Rekordem życiowym 3.59,70 min. rozprawiła się z barierą 4 minut na dystansie 1500 m. Ale w minionym sezonie była tez najlepsza w Polsce na 800 m (2.00,12) i na 1000 m (2.32,30) bijąc 40-letni rekord kraju.

„Super Express”: - Co dla pani znaczy być trzecią na świecie?

- Widzę, że idę w dobrym kierunku. Czuję też radość, ze podniosłam się po kontuzjach. Wraz z trenerem Wojciechem Szymaniakiem zmieniliśmy sposób trenowania. Nie wystartowałam w hali. Przez wiele miesięcy zimą i wiosną wykonywałam trening wytrzymałościowy. Nigdy dotąd nie byłam w stanie w takim stopniu go wykonać. I oto w pierwszym letnim starcie pobiłam rekord Polski na 1000 metrów. Potem złamałam barierę 4 minut na 1500 m, która siedziała mi w głowie. Na pewno jestem w stanie biegać regularnie poniżej 4 minut, chociaż nie wiem, czy już w przyszłym roku.

- Nie żal pani, że igrzyska w Tokio przeniesiono na rok 2021?

- To bardzo dobrze, że będą za rok. Mogłam odpocząć mentalnie. Dotąd były starty, była pogoń za wynikami i medalami. A teraz przebieg letniego sezonu pokazał, jak dobrze został przepracowany okres przygotowań.

- A gdyby w Tokio spróbować sił także na 800 metrów? Nie wystartuje na tym dystansie Caster Semenya…

- Mierzę zamiary na siły. Na dystansie 800 metrów trzeba się mocno przepychać, a ja nie mam tych warunków. Na 1500 m rywalki są szczuplejsze, stawka się rozciąga, jest więcej czasu na atakowanie.

- Jaki wiek wydaje się pani najlepszy dla średnich dystansów?

- Myślę, że dopiero wchodzę w najlepsze lata. Mam nadzieję, że będę w światowej czołówce na igrzyskach w Paryżu 2024.

- Miała pani już sen o olimpijskim podium?

- Takiego snu nie miałam. Za to w ćwiczeniach psychologicznych często wizualizowałam sobie to, co chcę osiągnąć. Były tam medale, rekordy. Powoli staje się to rzeczywistością (śmiech).

- Czy teraz ma pani czas na wakacje?

- Regeneruję się po sezonie. Potem przewiduję dwa krótkie wyjazdy wakacyjne. Raczej po Polsce, żeby nie ryzykować. Od listopada zaczynam treningi do sezonu halowego i do mistrzostw Europy w Toruniu. Problem w kraju zacznie się, gdy spadnie śnieg. Nie można przecież biegać tylko w hali...

- Dla pani, mającej w połowie geny afrykańskie, musi to być szczególnie dokuczliwe…

- Chcielibyśmy z trenerem spędzić cały styczeń w RPA, gdzie można swobodnie biegać na powietrzu. Wzdycham, aby było to możliwe. Jesteśmy jednak uzależnieni od pandemii i jej skutków.

Najnowsze