Małgorzata Glinka dla "SE": Trener Nawrocki powinien zastanowić się nad dalszą pracą z kadrą

2019-11-08 13:07 Marek Żochowski
Siatkówka, Jacek Nawrocki, reprezentacja Polski, siatkarki
Autor: FIVB Trener Jacek Nawrocki z podopiecznymi

– Na miejscu trenera Nawrockiego zastanowiłabym się nad dalszą pracą z kadrą – komentuje dla „Super Expressu” Małgorzata Glinka-Mogentale, jedna z najlepszych polskich siatkarek w historii, zniesmaczona aferą wywołaną wokół reprezentantek kraju buntujących się wobec selekcjonera.

„Super Express”: – Jak to możliwe, że na jaw wyszły wszelkie brudy w reprezentacji siatkarek i doszło do upublicznienia gigantycznego konfliktu, którego nikt w porę po cichu nie załagodził?

Małgorzata Glinka: – Nie mam pojęcia. To, co się dzieje, to skandal. A podobno byliśmy jedną wielką rodziną w reprezentacji. Czyli chyba to prawda, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach. Może każda ze stron ma jakieś racje, ale na pewne rzeczy nie można pozostawać biernym. Będzie bardzo ciężko to odwrócić. Jeśli pojawiły się tak ostre zarzuty wobec trenera Nawrockiego, jakie przeczytaliśmy w oświadczeniu reprezentantek, to ja na jego miejscu zastanowiłabym się nad dalszą pracą z kadrą.

– Jak pani ocenia postawę PZPS w całej sytuacji?

– Związek zachowuje się źle. Czy siatkarki mają tylko grać jak konie do roboty i nie mają prawa wypowiedzieć swojego zdania? Stwierdzić, że lepiej czują się z tym, czy innym szkoleniowcem? Nie zostały wysłuchane i upubliczniły sprawę.

– Jednak czy zawodniczki powinny sobie wybierać trenera?

– Oczywiście, że nie mają takiego prawa, ale z drugiej strony rzadko się zdarza, że prawie cała drużyna zabiera głos i wyraża podobny pogląd. Widocznie w tej kadrze musiało być już bardzo źle. Nie ma między nimi a sztabem kontaktu.

– Prezes związku odbija piłeczkę i pyta: skoro było tak źle, to dlaczego były wyniki?

– Jakieś tam wyniki były, ale czy na skalę światową? Można było uzyskać coś więcej i dziewczyny to czują. Są ambitne, chcą robić postępy, dlatego domagają się kogoś innego, kto by im taki skok umożliwił.

– Trener Nawrocki się wypalił?

– Przede wszystkim nie ma żadnej komunikacji między nimi. A jak jej nie ma, to nie ma i autorytetu, i szacunku. Jeżeli pojawia się dziewięć zarzutów, na które nie było reakcji, to jest dramat. A na dodatek wszystko się teraz rozgrywa medialnie. Wstyd mi jest, że doszło do takiej sytuacji, nikt nie miał nad tym kontroli. Ktoś powinien ponieść za to konsekwencje. PZPS nie stanął na wysokości zadania, do niego należało, by doprowadzić do rozmów między zawodniczkami a trenerem.

– Reprezentacja siatkarek w tym kształcie personalnym właśnie się rozleciała?

– Nie wyobrażam sobie co będzie dalej, nie chcę oceniać, skoro nie weszłam w czyjeś buty. Ale słabo to wygląda.

– W swojej karierze w kadrze miała pani upubliczniony konflikt z trenerem Andrzejem Niemczykiem.

– Nawet nie ma co porównywać. Tu mamy sytuację, że kilkanaście zawodniczek przychodzi do prezesa i mówi, że nie wyobraża sobie współpracy z selekcjonerem. Tymczasem jest to zlekceważone.

– Odpowiedzią było przedłużenie kontraktu z Jackiem Nawrockim.

– To wygląda jakby ktoś robił komuś na złość.

– Jakie jest wyjście z sytuacji?

– Jest o tyle trudne, że wszyscy grają emocjami. Nikt nie ma na tyle zimnej głowy, żeby powiedzieć „Basta!”. Trzeba skończyć z wywlekaniem wszystkiego publicznie, zamknijmy wreszcie cyrk medialny, zorganizujmy spotkanie, jakiś okrągły stół, przy którym wyjaśni się problemy. Niech obie strony się opamiętają i nie odchodzą od rozmów tak długo zanim nie dojdą do ładu.

– Siatkarki, które wystąpiły przeciwko trenerowi, przyjadą w styczniu na kwalifikacje olimpijskie?

– A dlaczego nie? Nie powinny rezygnować z marzeń tylko dlatego, że trener jest taki, a nie inny. Nikt nie powinien im przeszkadzać w realizacji siatkarskich planów. Dziś jest taki trener, kiedyś będzie następny. To samo z prezesem. Sport bywa brutalny, czasami trzeba zostawić w domu swoje opinie i skupić się na celu. Chociaż do tego trzeba też odłożyć na bok emocje, a o to będzie niezwykle ciężko. Stoję za dziewczynami, bo całe życie byłam zawodniczką i uważam, że nie jesteśmy tylko robolami, ale mamy swoje zdanie, z którym należy się liczyć.

Najnowsze