- Ze zrozumiałych względów jestem niezwykle zadowolony z początku sezonu, ale wszyscy w zespole zdajemy sobie sprawę z tego, że inne teamy nie spoczną w walce o tytuł - mówił jakiś czas temu lider klasyfikacji kierowców i zwycięzca dwóch pierwszych wyścigów o Grad Prix Formuły 1, Jenson Buton.
Brytyjczyk zasiada za kierownicą nowo powstałego Brawn GP. W środę jego szanse na mistrzostwo znacząco wzrosły. Dlaczego? Wyjaśnia Fernando Alonso z Renault: - Jeśli podwójne dyfuzory są zgodne z przepisami, Brawn GP może okazać się nie do pokonania.
To już pewne: podwójne dyfuzory są zgodne z przepisami. W Brawn GP zapanowała euforia. - Szanujemy inne drużyny, ale bardzo cieszymy się z decyzji Trybunału Arbitrażowego, który potwierdził nasze przekonanie o legalności części montowanych w naszych bolidach - powiedział z uśmiechem na ustach Ross Brawn, szef amerykańskiej stajni.
W podobnym tonie wypowiadał się Tadashi Yamashina, właściciel Toyoty. - Z ogromną dokładnością przestudiowaliśmy wszystkie przepisy i byliśmy pewni, że części montowane w naszych bolidach nie kolidują z nimi - stwierdził Yamashina.
Problem polega na tym, że przewagi trzech drużyn, które korzystają z podwójnych dyfuzorów, praktycznie nie da się zniwelować. - Nie można tak po prostu wmontować sobie w bolidy tych dyfuzorów. To musi wiązać się z przebudową całego samochodu, a to trwa miesiącami - wyjaśnił Alonso.
Żaden inny zespół, poza Brawn GP, Toyotą i Williams, nie korzysta z powiększonych dyfuzorów. Jednym z teamów, który złożył w tej sprawie protest do Trybunału Arbitrażowego FIA był BMW-Sauber, w którym jeździ Robert Kubica.
Button: Wiedzieliśmy, że dyfuzory są legalne
FIA zadecydowała, że podwójne dyfuzory montowane w bolidach trzech teamów F1 są zgodne z przepisami. Decyzję Trybunału Arbitrażowego z otwartymi rękoma przyjęto w stajniach Brawn GP, Toyoty i Williams.