Ten błąd zespołu Kubicy mógł doprowadzić do TRAGEDII. Symboliczna kara [WIDEO]

2020-07-06 15:38 Damian Okła
Kimi Raikkonen
Autor: East News Kimi Raikkonen

Niedzielny wyścig o Gran Prix Austrii zrekompensował kibicom królowej sportów motorowych wiele miesięcy oczekiwania na start sezonu. Podczas rywalizacji na torze Red Bull Ring działy się rzeczy niesamowite i jeśli choć na sekundę odwróciło się wzrok od wyścigowych wydarzeń, można było wiele stracić. Jedna z najbardziej kuriozalnych sytuacji w niedziele przydarzyła się zespołowi Roberta Kubicy. Kolega Polaka z Alfy Romeo zgubił koło na jednym z okrążeń.

Oczekiwanie na start sezonu 2020 w Formule 1 ciągnęło się w nieskończoność. Ale w minioną niedzielę kibice w końcu mogli zasiąść przed telewizorami i emocjonować się rywalizacją najlepszych kierowców na świecie. A podczas GP Austrii działo się naprawdę wiele. Przede wszystkim ze względu na liczne awarie, które dotknęły niemal każdy zespół.

Piotr Żyła w przedziwnym stroju pręży muskuł. Zapoczątkuje nową modę? [ZDJĘCIE]

Super Sport 2 VII

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Wyścigu nie ukończyło aż dziewięciu zawodników, co mówi samo za siebie. W gronie tych kierowców był doświadczony Kimi Raikkonen. Reprezentant Finlandii rywalizację zakończył na 54. okrążeniu. Wszystko przez błąd mechaników. Ci nie dokręcili prawego przedniego koła w bolidzie Raikkonena. Tuż przed ostatnim zakrętem koło odpadło z pojazdu i z ogromną prędkością przemieszczało się po torze.

Znany celebryta chciał okraść klub na PÓŁ MILIARDA?! Wpadł w ręce policji

Na szczęście opona nie trafiła ani w inny bolid, ani w osoby z obsługi toru. Gdyby koło uderzyło w człowieka, mogłoby dojść do ogromnej tragedii. Wydawało się, że sędziowie surowo ukarzą Alfę Romę. Ale zespół otrzymał tylko pięć tysięcy euro kary. - Sędziowie akceptują jednak fakt, że zarówno zespół, jak i sam kierowca nie mieli możliwości uświadomienia sobie, że bolid stanowi zagrożenie, dlatego nie doszło do jego zatrzymania. Biorąc pod uwagę te czynniki, kara w wysokości pięciu tysięcy euro wydaje się adekwatna - czytamy w oświadczeniu FIA.

Najnowsze