Pytany zaraz po walce przez Mateusza Borka bokser nie krył radości. Wrócił i pokazał, że wciąż jest pięściarzem wielkiej klasy. W gdańskiej Ergo Arenie odkupił swoje winy i udowodnił ekspertom, kibicom, a także sobie, że pomimo wieku stać go jeszcze na wspaniałe walki. Z uznaniem wspominał treningi z Gusem Currenem, twierdząc, że warto było "zdychać" przez kilka tygodni, bo jeszcze kilka minut po walce nie odczuwał zmęczenia.
Adamek z uznaniem wypowiadał się także o rywalu, Solomonie Haumono: - Powiem szczerze, mam rozbitą lewą rękę - przyznał Polak. - Haumono przyjął trochę lewych, a to twardy chłop. On jest z Nowej Zelandii, oni mają tam jaja.
Zapytany o kolejną walkę Adamek nie chciał udzielić jednoznacznej odpowiedzi. W końcu wypalił, że na kolejne przygotowania do pojedynku zgodę musi wyrazić jego żona: - Muszę spytać żony, bo jak usłyszy, że znowu wyjadę na 10 tygodni do Łomnicy, nie będzie zadowolona - powiedział "Góral". - Będę musiał ją prosić.