PŚ Zakopane. Dawid Kubacki: Można mieć oczekiwania, ale nikt za mnie nie skoczy [WIDEO]

2020-01-24 23:08 Przemysław Ofiara (Zakopane)
Dawid Kubacki
Autor: Cyfra Sport Dawid Kubacki

To był popis jednego aktora. Dawid Kubacki (30 l.) w fenomenalnym stylu wygrał kwalifikacje do niedzielnego konkursu Pucharu Świata w Zakopanem. Najlepszy w tej chwili polski skoczek uzyskał 140,5 metra i drugiego Ryoyu Kobayashiego wyprzedził aż o 6,9 punktu.

- Jesteś zadowolony?

- Kolejny dzień w biurze udany, aczkolwiek zimno, bo nie grzeją za dobrze (śmiech). Skok był ok, poprawny, fajny. Cieszę się, że takie oddawałem. Zwłaszcza po tym pierwszym treningowym, który był nie do końca dobry. Ze skoku kwalifikacyjnego jestem zadowolony, ale widzę rezerwy, bo skoki nie są idealne.

- Co się stało w pierwszym skoku?

- Chyba ucięli ze dwa metry progu. Nie wiem czemu.

- Czy tajemnicą twojego sukcesu jest odpowiednie podejście mentalne do rywalizacji na skoczni?

- To jest jeden z elementów, który się składa na dobry skok. Moim zdaniem każdy z tych elementów jest bardzo ważny. Oczywiście, najważniejszy jest próg, tam większość skoku się decyduje. Ale ważne jest wszystko. Jak się dobrze nie wybije, to się nie poleci. Wszystko musi współgrać. Ale praca nad sferą mentalną powoduje, że wychodząc na skocznię skupiam się na swoim zadaniu, a nie na wszystkim, co dzieje się wokół.

- Każdy sukces sprawia, że rośnie pewność siebie?

- Moim zdaniem tak to działa. Osiągając sukcesy człowiek sam sobie udowadnia, że robi coś dobrze. To uspokaja, dodaje pewności siebie i pozwala na spokoju pracować nad rozwojem. Kiedy baza jest fajna, można pójść na skocznię i dopracowywać detale, które decydują o tym, czy ktoś wygrywa czy nie.

- Zainteresowanie kamer ci przeszkadza?

- Mamy ustalone jasne zasady. Spotykamy się po konkursach czy kwalifikacjach, kiedy mamy na to czas. Kiedy jest czas na odpoczynek, to odpoczywam. Uważam, że to jest bardzo dobrze wyważone. Mogę się zregenerować i odpocząć. A kiedy jest czas stanąć przed kamerami to też staram się z tego cieszyć i odpowiadać na tyle prawdziwie, na ile umiem.

- Prezes Tajner powiedział, że w konkursie drużynowym walczycie nie o podium, a o zwycięstwo. Też tak uważasz?

- Również jestem optymistą. Przynajmniej umiarkowanym. Dopóki jest piłka w grze, to walczymy do samego końca.

- Kibice oczekują, że wygrasz. Jak radzisz sobie z presją?

- Ja wiem, co mam zrobić. Nikt za mnie skoczyć nie pójdzie. OK, można mieć oczekiwania, ale to ja muszę wykonać.

Najnowsze