Thomas Thurnbichler jasno o swojej przyszłości
Lada moment poznamy końcowe rozstrzygnięcia w walce o Kryształową Kulę w Pucharze Świata w skokach narciarskich w sezonie 2024/25. Niestety, żaden z Polaków nawet nie był blisko walki o czołowe lokaty i podobnie było rok temu. Z jednej strony jest nieco lepiej, ponieważ Paweł Wąsek przed ostatnimi konkursami w sezonie plasuje się na 15. lokacie z realną szansą wskoczenia nawet na 13. miejsce (do plasującego się na nim Geigera traci 8 punktów), a przecież rok temu najlepszym Polakiem był Aleksander Zniszczoł, który zajął dopiero 19. miejsce. Niestety, drużynowo wygląda to już gorzej. Rok temu reszta kadry trzymała się nieco bliżej tego najlepszego i tak Żyła był 25., Stoch 26., a Kubacki 28. Teraz najlepsza trójka poza Wąskiem to Zniszczoł (23. miejsce), Stoch (33.) i Kubacki (35.). Z pewnością fani oczekiwali progresu po tak fatalnym, jak poprzedni, sezonie, a tak naprawdę dostaliśmy jeszcze gorsze wyniki.
Wiele wskazuje na to, że może to być koniec Thomasa Thurnbichlera w polskiej kadrze. Ten w swoich wypowiedziach nawet zdaje się świadomy tego, jak może skończyć się jego przygoda i wprost dopuszcza taką myśl. Nie zmienia to jednak faktu, że chce pozostać w skokach narciarskich. – Na pewno zostanę w skokach, nawet jeśli nie w Polsce. Na razie czekam na decyzję związku i po niej zobaczymy, co się stanie. Mam na myśli to, że, jak to zwykle bywa w przypadku głównych trenerów, co roku dostajesz oferty z innych krajów. Więc nawet jeśli w Polsce nie przedłużą ze mną kontraktu, to będę chciał pozostać przy skokach. To moja pasja. Na razie tak to wygląda – powiedział Thurnbichler, cytowany przez portal Sport.pl.
Wcześniej Thurnbichler zaczął już nawet trochę podsumowywać swoją pracę w Polsce, tak jakby jego rola dobiegała końca. – Niezależnie od tego, co się ze mną stanie, podobały mi się te trzy lata. Wiem, że nie odnosiliśmy zbyt wielu sukcesów, ale choćby z Pawłem teraz czy Olkiem rok temu zrobiliśmy spory progres. Stanęli pierwszy raz na podium. To ważne osiągnięcia – ocenił austriacki trener.
