Piękne słowa Igi Świątek po triumfie na WTA Adelaide. Wyjaśniła się tajemnica jej wielkiej formy

2021-02-27 13:05 jwa PAP
Iga Świątek
Autor: AP Iga Świątek

Iga Świątek w sobotę wygrała turniej WTA Adelaide. W Australii czuła się znakomicie i przebrnęła przez prestiżową imprezę bez straty choćby seta. Tenisistka z naszego kraju po wygranej w decydującym spotkaniu z Belindą Bencić w pięknych słowach opisała przeżycia z ostatnich kilku dni. Wygląda na to, że jej świetna forma jest zasługą nie tylko ciężkich treningów, lecz także klimatów Antypodów. Ten bardzo Idze sprzyja.

Iga Świątek po triumfie w turnieju WTA w Adelajdzie nie ukrywała, że dobrze się czuje na antypodach. - Uwielbiam grać w Australii. Kocham to miejsce - zaznaczyła 19-letnia tenisistka po zdobyciu drugiego tytułu w seniorskiej karierze, a pierwszego w kobiecym cyklu.

Rozstawiona z "piątką" Świątek w finale pokonała Szwajcarkę Belindę Bencic (2.) 6:2, 6:2. Podczas tradycyjnej ceremonii zakończenia turnieju początkowo nieśmiało zaczęła swoją przemowę i z uśmiechem przyznała, że to dla niej najtrudniejsza część pomeczowych obowiązków. Następnie skierowała kilka słów do sobotniej rywalki, z którą zmierzyła się po raz pierwszy.

- Chciałam pogratulować Belindzie dotarcia do finału. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz się spotkamy na korcie - podkreśliła 18. w światowym rankingu Polka.

Już podczas niedawnego wielkoszlemowego Australian Open nastolatka z Raszyna powtarzała, że dobrze czuje się na antypodach. Zapewniła o tym ponownie po sobotnim sukcesie w Adelajdzie.

- Uwielbiam grać w Australii. Kocham to miejsce. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że mogłyśmy tutaj rywalizować - zaznaczyła.

Następnie podziękowała zgromadzonym na trybunach kibicom, wśród których była spora grupa jej rodaków. Zwróciła się do nich w języku polskim.

- Nie spodziewałam się, że będzie was tylu. Gram na drugim końcu świata, a czuję się jak u siebie - podsumowała.

Zobacz: Gdy Gliński zobaczył, co narobiła Iga Świątek, poczuł, że musi reagować. Słowa ministra Morawieckiego poruszyły Polakami!

Podziękowała również swojej rodzinie oraz sztabowi szkoleniowemu. Współpracownikom poświęciła także zamieszczony nieco później na Twitterze wpis. Pod zdjęciem, na którym psycholożka Daria Abramowicz, trener Piotr Sierzputowski oraz odpowiadający na przygotowanie fizyczne Maciej Ryszczuk trzymają ją na rękach po sobotnim finale, napisała: "Czwórka szczęśliwych dzieciaków. Dziękuję, że jesteście ze mną. Bez Was byłoby mi zdecydowanie mniej zabawnie".

Świątek w finale zmagań WTA wystąpiła w sobotę po raz drugi - w 2019 roku w Lugano musiała uznać wyższość Słowenki Polony Hercog. Teraz po raz pierwszy w karierze wygrała imprezę tej rangi. Już wcześniej zaś miała w dorobku tytuł wielkoszlemowy - w październiku ubiegłego roku triumfowała we French Open.

Na pomeczowej konferencji prasowej w sobotę Polka przyznała, że dobrze się czuła w tym tygodniu.

- Z pewnością coś kliknęło. Nie tylko w mojej głowie, ale także pod względem tenisowym. Czuję się dobrze na korcie. Czasem są takie tygodnie, kiedy właśnie wszystko wychodzi. To efekt pracy, jaką wykonuję z moim sztabem - oceniła.

Stwierdziła, że sukces w odniesiony w Adelajdzie utwierdził ją w przekonaniu, że stać ją na kolejne triumfy. 

- Widzę, że mogę grać dobrze przez cały turniej. To nie tak, że zdarzyło mi się to tylko raz podczas French Open. Daje mi to więcej pewności, że rozwijam się jako zawodniczka i mogę częściej grać dobrze. To daje mi motywację. Celem jest teraz, by powtarzać to częściej, bo wiem już, że mogę grać świetnie. To wszystko jest kwestią planowania, celowania w konkretne turnieje, by podczas nich być w możliwie najlepszej formie - dodała Świątek, która w poniedziałek awansuje na 15., najwyższe miejsce w karierze w rankingu WTA.

Sprawdź: Adam Małysz dostał na noc te wiadomości. Gdy je odczytał, musiał załatwić istotne sprawy. Nie ma czego zazdrościć!

Bencic po finale złożyła gratulacje Polce i jej teamowi. Podziękowała również kibicom, zwracając przy tym uwagę, że spora część z nich dopingowała Świątek. Szwajcarka nie ukrywała, że brakowało jej publiczności, gdy z powodu COVID-19 przez dłuższy czas grano przy pustych trybunach.

- Miło zobaczyć - po tym wszystkim, co się działo na świecie - ludzi, którzy przychodzą i wspierają swoich zawodników - zaznaczyła.

W rozmowie z dziennikarzami przyznała zaś, że nie radziła sobie z innym od większości rywalek stylem gry nastolatki z Raszyna. Zmierzyły się po raz pierwszy.

- Nie mogłam rozgryźć jej gry ani serwisu. Określiłabym to jako nieprzewidywalność. Ona grała trochę inaczej niż się spodziewałam, nietypowo. Zwykle dobrze radzę sobie z odczytaniem gry rywalek, ale dziś tak nie było. Oczywiście stało się tak dzięki jej grze. Grane z dużo większą rotacją piłki są cięższe. Te, co do których myślisz, że je dosięgniesz, po prostu przeskakują nad tobą. To utrudnia obronę i kontrowanie - podkreśliła.

Helwetka, która jest 12. rakietą świata (rok temu była czwarta w tym zestawieniu), już myśli o kolejnej okazji, kiedy będzie mogła zmierzyć się ze Świątek.

- Na pewno inaczej bym zaczęła. Nie wiem jeszcze jak dokładnie, ale coś bym zmieniła. Nie zastosowałabym takiej samej taktyki - zapewniła tenisistka, która w sobotę zanotowała osiem podwójnych błędów i 16 niewymuszonych.

Zobacz: Niemcy paskudnie potraktowali Polaków na skokach! Musieli siedzieć na koszach na śmieci! Uwłaczające!

Iga Świątek dopiero się rozpędza
Komentarze
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze