Maja Włoszczowska dla Super Expressu: Trochę marudzę, ale to dobry znak

2018-09-07 3:21 Waldemar Zawołowicz
MAJA WŁOSZCZOWSKA: MARUDZĘ, ALE TO DOBRY ZNAK
Autor: GETTY IMAGES MAJA WŁOSZCZOWSKA: MARUDZĘ, ALE TO DOBRY ZNAK

W sobotę w szwajcarskim kurorcie Lenzerheide odbędzie wyścig o mistrzostwo świata w kolarstwie górskim kobiet. Naszą faworytką jest Maja Włoszczowska (35 l.). Dwukrotna srebrna medalistka olimpijska z Rio de Janeiro (2016) i Pekinu (2008) po bardzo trudnym i wyczerpującym sezonie przebywa już w Szwajcarii.

- Super Express. Dobrze by było ten zwariowany sezon zakończyć medalem?
- Maja Włoszczowska. O tym samym myślę. Marzeniem każdego sportowca jest zdobycie medalu na tych najważniejszych startach. Dla mnie takimi zawodami są mistrzostwa świata.


- Rok temu w dalekiej Australii medal był już na wyciągnięcie dłoni?
- W końcówce, kiedy już zbliżałam się do czołówki miałam trochę pecha. Tuż przede mną upadła zdublowana rywalka i straciłam sporo sekund. Zamiast medalu musiałem się zadowolić czwartym miejscem. Cały czas jestem w światowej czołówce. Dobrze by było zatem przypomnieć się kibicom i zakończyć sezon medalem.


- Ale w tym roku trasa wokół Lenzerheide nie należy do łatwych?
- Od poniedziałku przebywam w Szwajcarii i po trzech treningach już poznałam pole walki. Nie będzie to trasa, która lubię. Płaski będzie jedynie start.A później dopiero się zaczynają dopiero kopce. Góra-dół, góra-dół i na dodatek mnóstwo niebezpiecznych zakrętów. Trzeba być naprawdę świetnie przygotowany, żeby to wytrzymać. Jestem typem wytrzymałościowca, czyli zawodnika, który lubi długie podjazdy, kiedy to mogę zamęczyć swoje rywalki. Narzucić swój styl i odjechać reszcie.

- Czy macie już z trenerem opracowaną taktykę na ten wyścig?
- Tutaj nie ma co kombinować. Trzeba mocno ruszyć od startu, kiedy to jest jeszcze w miarę płaski odcinek i trzymać się czołówki. Dodatkowym utrudnieniem będzie zapowiadana pogoda. Niestety ma padać. W takich warunkach o nieszczęście wcale nie łatwo. Wystarczy potknąć się o jakiś wystający korzeń i upadek gotowy.


- Wydaje się, że najgroźniejszą rywalką będzie dobra Pani znajoma Jolanda Neff?
- Nie po Szwajcarzy organizują te mistrzostwa, żeby w nich nie zdobyć medalu. Jolanda Neff jest wielką faworytką nie tylko gospodarzy. Broni przecież tytułu z australijskiego Cairns. Ostatnio jest w znakomitej dyspozycji. Razem ze Szwajcarką startujemy w jednej grupie Kross Racing Team, zatem dobrze wiem jak jeździ. Na razie wszystko jej sprzyja, nawet deszczowa pogoda, która będzie preferować zawodniczki techniczne. Trochę może marudzę i narzekam na przeziębienie oraz przemęczenie, ale to chyba dobry znak przed startem.


- Czy sprzęt jest gotowy do sobotniej batalii?
- Wystartuję na Krossie Earth, z pełną amortyzacją. Na rower nie mam co narzekać, Mam nadzieję, że tak też będzie podczas tegorocznych mistrzostw.

Najnowsze