TDP: Kolarz, który doprowadził do wypadku stanie przed sądem?! Usłyszy zarzut z Kodeksu Karnego?

Wypadek Fabio Jakobsena na 77. Tour de Pologne
Autor: AP Wypadek Fabio Jakobsena na 77. Tour de Pologne

Poważne wypadki, urazy i kontuzje w świecie sportu to codzienność. Rzadko jednak zdarza się, by jeden z zawodników po rywalizacji walczył o życie. Tak się, niestety, stało po I etapie Tour de Pologne. Dylan Groenewegen wepchnął na finiszu Fabio Jakobsena w barierki. Ten musiał być reanimowany przez kilkadziesiąt minut. Czy z tego powodu sprawcy wypadku grożą jakieś konsekwencje prawne?

Dylan Groenewegen i Fabio Jakobsen z pewnością nie będą dobrze wspominać I etapu Tour de Pologne. Pierwszy z nich spowodował skandaliczny wypadek, wpychając przeciwnika w barierki. - Zdarzają się wypadki, ale to był brutalny i chamski faul - mówił w rozmowie z "Super Expressem" Czesław Lang. Tuż po wypadku dyrektor TdP zapowiadał wyciągnięcie konsekwencji prawnych. Na razie nie wiadomo, na czym miałyby one polegać.

Nowe wieści o zdrowiu Fabio Jakobsena

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Czy zawodnik rzeczywiście może być pociągnięty do odpowiedzialności za sprokurowanie takiego wypadku? Odpowiedzi na to pytanie, w kontekście wypadku Jakobsena udzieliła rzecznik prasowa komendanta wojewódzkiego policji w Katowicach, pani Aleksandra Nowara. - Możliwe, że będzie pod uwagę brany artykuł 156 k.k. o spowodowaniu uszczerbku na zdrowiu. To jednak bardzo wstępna ocena. Więcej będzie można powiedzieć po analizie prokuratury - tłumaczy.

Jakie działania na miejscu wypadku podjęła policja? - Na miejscu dokonaliśmy oględzin - zabezpieczono dokumentację fotograficzną, monitoring i nagrania od osób postronnych. Mamy różne perspektywy, a to będzie kluczowe, by dobrze ocenić sytuację. Zgromadzony materiał został przesłany do prokuratury, które oceni sytuację - tłumaczy Nowara. Rzecznik prasowa przyznała też, że nic nie wskazuje na winę organizatorów. - Widzieliśmy doniesienia w sieci, ale po wstępnej analizie nie wynika, by doszło do nieprawidłowości w kwestii zabezpieczeń, choć to może się jeszcze zmienić - dodaje.