By zagrać w NBA, to trzeba być gwiazdą w czasach szkolnych i wyróżniać w czasach akademickich. Tak było z Sykesem. Droga ze Stanów Zjednoczonych do Legii trwała w sumie 10 lat. W 2015 roku rozpoczął profesjonalną karierę, która obejmowała występy w różnych ligach na całym świecie. Grał m.in. w Austin Spurs (NBA G League), Anyang KGC (Korea Południowa), Scandone Avellino (Włochy), Guangzhou Loong Lions (Chiny), Olimpia Milano (Włochy), Panathinaikos (Grecja) oraz South East Melbourne Phoenix (Australia).
Najważniejszy epizod to oczywiście sezon 2021–2022. Wtedy zadebiutował w NBA w barwach Indiana Pacers. W barwach Pacers wystąpił w 32 spotkaniach, zaliczając średnio niecałe 18 minut na parkiecie w każdym meczu.
ZOBACZ: Marcin Gortat po wojskowych przygotowaniach. Chce bronić Polski. "W ciągu kilku godzin"
O drodze do NBA
Wyżej wymieniony krótki życiorys jest jednak inny niż reszty, być może nawet podobnych pod kątem umiejętności, koszykarzy. W 2018 roku został bohaterem filmu dokumentalnego "Chi-Town" w reżyserii Nicka Budabina, który przedstawia jego drogę od czasów szkolnych aż po próby zaistnienia w NBA. Można go obejrzeć nawet na Amazonie. – Wszystko zaczęło się w moim ostatnim roku liceum. Kręcili duży film o wszystkich seniorach w moim roczniku 2011. Przychodzili do naszych domów, filmowali nas już jako juniorów, a potem przez cały rok seniora, aż do meczu gwiazd. Chcieli zrobić film o koszykówce, ale też o przemocy i o tym, jak dla nas, koszykarzy z Chicago, sport był sposobem na dostanie się na studia i lepszą przyszłość – tłumaczy Sykes, który nieoczekiwanie stał się pierwszoplanową postacią projekcji Amazona.
– Film miał opowiadać o trzydziestu zawodnikach, ale ponieważ byłem nastoletnim ojcem, miałem dużą rodzinę i świetnie grałem w college’u, to skupili się na mnie. W moim życiu wydarzyło się wtedy wiele – mój przyjaciel trafił do więzienia, straciłem ojca. Spodobało im się też to, jaką mam charyzmę i osobowość. Ostatecznie zdecydowali, że chcą zrobić film tylko o mnie. Miałem po prostu szczęście i zostałem wyróżniony – mówił Sykes.
ZOBACZ: Rekordowa kasa za zakup drużyny mistrzów NBA. Klub Boston Celtics będzie sprzedany
Urzekł... Rihannę
Słynna na cały świat piosenkarka z Barbadosu mocno zaskoczyła koszykarza Legii, dodając go do znajomych na Instagramie. – Nie znam jej osobiście. Wydaje mi się, że po prostu Rihanna zobaczyła film, ponieważ ma umowę z Amazon Prime i jej pokazy mody oraz wydarzenia są tam transmitowane. Mam nadzieję, że po prostu uznała mnie za fajnego gościa, zobaczyła film i mnie zaobserwowała. Pewnego dnia po prostu staliśmy się znajomymi na Instagramie i tyle. Chciałbym mieć lepszą historię do opowiedzenia. Może powinienem wymyślić, że była moją dziewczyną? Ale nie – na razie jesteśmy tylko znajomymi z Instagrama – rzucił z uśmiechem Amerykanin.
Przygoda z koszykarską sekcją Legii Warszawa jest jego pierwszą poza granicami Stanów Zjednoczonych od czterech lat. Jak podoba mu się gra w Polsce? – Dołączyłem do zespołu w trzeciej części sezonu i udało nam się wygrać trzy mecze z rzędu, więc to świetne uczucie. Myślę, że ta drużyna mnie potrzebowała – jesteśmy w środku tabeli, ale chcemy iść w górę, poprawiać się, mieć nową energię i wygrywać. Cieszę się, że mogę być liderem i dawać drużynie świeżą energię. To dla mnie odświeżające – nowy zespół, nowi ludzie, możliwość dodania czegoś od siebie. Oni też mnie potrzebowali – jako rozgrywającego, lidera, kogoś, kto pomoże na boisku i w szatni. Dobrze się bawię, śmiejemy się razem, wygrywamy mecze, mamy nowego trenera, a ja staram się być jego przedłużeniem na boisku. Teraz, pod koniec sezonu, kiedy robi się trudniej i monotonnie, moja obecność daje drużynie dodatkową motywację. Chcemy przejść na wyższy poziom i walczyć o mistrzostwo – zadeklarował.
Po 23 spotkaniach legioniści zajmują 6. miejsce w Orlen Basket Lidze, strata do liderującego Anwilu Włocławek to w tym momencie cztery punkty.