Joanna Wołosz dla „SE” po przedłużeniu kontraktu w Conegliano: Znalazłam swoje miejsce na ziemi

2020-05-13 9:47 Marek Żochowski
Joanna Wołosz, siatkówka, Imoco Volley Conegliano, Serie A
Autor: Foto Rubin Joanna Wołosz, rozgrywająca włoskiego Conegliano

Długo trzymała w niepewności, a kibice, szczególnie ci wspierający Imoco Volley Conegliano, denerwowali się czy pani kapitan aby na pewno pozostanie na pokładzie. Niepokój był niepotrzebny, bo polska rozgrywająca włoskiego klubu Joanna Wołosz przedłużyła kontrakt i także w przyszłym sezonie – czwarty rok z rzędu – poprowadzi grę mistrzyń Włoch. Jak przyznaje w rozmowie z „Super Expressem”, tak naprawdę nową umowę miała w ręku już od dawna.

– Kibice martwili się, że nie zostanie pani we Włoszech, tylko trafi do Turcji. Rzeczywiście wchodziła w grę taka opcja?

– To były spekulacje rozdmuchiwane przez media, a ja tak naprawdę podpisałam kontrakt dawno temu. Decyzja była prosta. Rynek transferowy zaczyna się po nowym roku, miałam też kilka innych propozycji, ale pierwszą opcją zawsze było Conegliano. Nie trzeba było mnie specjalnie do niczego namawiać ani zachęcać. Jestem w miejscu, w którym się dobrze czuję, po co więc mam coś zmieniać i odchodzić z najlepszego klubu Włoch? Pokazałyśmy w minionym sezonie świetną siatkówkę i takie też są aspiracje na przyszły rok.

– Czyli zanim wybuchła pandemia, która wywróciła wszystko do góry nogami, pani już miała umowę w ręku?

– Tak, teraz to już mogę przyznać. I jednoznacznie stwierdzam, że pandemia nie wpłynęła w żaden sposób na moje przekonanie co do słuszności tamtej decyzji. Nie boję się o przyszłość klubu ani o to, czy zrobiłam dobrze czy nie. Sytuacja we Włoszech oczywiście nie jest kolorowa, ale mamy zapewnienia od prezesów i sponsorów, że klub będzie stabilny. Nie mam prawa im nie wierzyć, byłam tam trzy lata, pozostanę na czwarty rok i czuję do tych ludzi duże zaufanie.

Siatkarka Chemika Police szyje maseczki dla medyków

 Kryzys spowodowany pandemią będzie mocno odczuwalny przez zawodniczki? Liga oczekuje, że zrezygnujecie z 30 procent zarobków za ubiegły sezon.

– Nie wiem jak to wygląda w konkretnych przypadkach, dlatego nie chcę o tym mówić, to sprawa indywidualna każdej siatkarki. Uważam, że u nas zawodniczki mogą się czuć bezpiecznie, jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne.

– Wy jesteście potęgą w lidze włoskiej, ale inne kluby mogą mieć olbrzymie problemy przed wznowieniem rozgrywek.

– Niektóre na pewno. Mam nadzieję, że w komplecie rozpoczniemy ligę. Trzeba się uzbroić w cierpliwość.

– Jest pani w okresie najdłuższej przerwy w karierze sportowej. Kiedy szykuje się powrót do grania?

– W piątek wróciłam do Polski, ale ostatnio byłam cały czas w treningu siłowym, więc przerwy w ćwiczeniach nie było. Myślę, że rozgrywki ligowe zaczną się szybciej niż zwykle. Sytuacja jest komfortowa, bo w Conegliano mam mieszkanie, więc mogę wrócić kiedy chcę i być pod monitoringiem sztabu. Dlatego, mimo wolnego, będę planowała raczej wcześniejszy powrót do klubu.

Liga Narodów: Co z biletami? PZPS wydał oświadczenie

– Informując o przedłużeniu kontraktu z Imoco Volley na czwarty sezon, wspomniała pani, że nigdy nie sądziła, iż w jednym klubie spędzi więcej niż rok. Skąd ten sentyment do Conegliano?

– Przez całe trzy lata miałam możliwość trenowania z fantastycznymi zawodniczkami, do tego sztab jest na najwyższym poziomie. Niczego nie brakuje. Świetni prezesi, wszystkie władze w klubie, do tego ludzie dookoła, kibice, wszystko mi pasuje. Jak rok temu przedłużałam kontrakt na trzeci sezon, w głowie pojawiła się myśl: „Po co zmieniać coś, co dobrze funkcjonuje?”. Jestem szczęśliwa, mam spokój i możliwość grania o najwyższe cele. Czego chcieć więcej? Na ten moment znalazłam swoje miejsce na ziemi.

– Czy pani powrotowi do Włoch, do grania i normalnego życia, będzie towarzyszył jakiś strach lub niepokój związany z przebiegiem pandemii w Italii?

– Powrót do normalności nie będzie trwał krótko, zapowiada się to na długi proces, więc jakaś obawa na pewno jest. Raczej na pewno wznowimy rozgrywki bez kibiców, zresztą nie tylko we Włoszech. Samego powrotu na boisko czy do trenowania się nie obawiam. Wręcz przeciwnie, nie mogę się doczekać grania po tak długiej przerwie. Sezon został przecież zakończony, gdy miał się zacząć play-off i byłyśmy w półfinale Ligi Mistrzyń. Głód siatkówki jest ogromny.

– W czasie domowej izolacji zaprezentowała pani kibicom nowy talent, grę na organach elektronicznych. Doczekamy się kolejnych koncertów?

– Plus mojego powrotu z Włoch jest taki, że jechałam samochodem i znalazło się miejsce dla keyboardu. Kontynuuję lekcje, ale to czyste hobby, nic więcej. Znalazłam coś, co fajnie zabija wolny czas. Odrywam się od spraw codziennych i siatkówki, a poza tym mogę być kreatywna także poza parkietem. Jestem na etapie robienia kursów, które pozwolą mi zagrać coś ambitniejszego.

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj

Najnowsze