Mariusz Wlazły po wyleczeniu koronawirusa narzeka na skaczące tętno [WIDEO]

2020-10-26 11:57
Gwiazdy WLAZŁY do Trefla
Autor: Marcin Gadomski Gwiazdy WLAZŁY do Trefla

W PlusLidze siatkarzy karty rozdaje koronawirus i zorganizowanie pełnej kolejki meczów graniczy teraz z cudem. Niemniej odbywają się pojedyncze mecze, a gracze zakażeni pomału wracają do siebie i znowu pojawiają się na parkiecie. Jednym nich jest Mariusz Wlazły, wieloletni gwiazdor reprezentacji i od tego sezonu atakujący Trefla Gdańsk.

O pozytywnym wyniku badania na koronawirusa u Mariusza Wlazłego poinformowano 12 października. Był wówczas jednym z dwóch siatkarzy zakażonych. Ponieważ jednak większość zawodników nie była zakażona, doszło do meczu ze Skrą Bełchatów. Drużynę prowadził asystent Michała Winiarskiego (też był wówczas na kwarantannie) Roberto Rotari. Trefl bez Wlazłego uległ 1:3 Skrze. Ostatecznie Wlazły wrócił do składu na sobotni (24 października) mecz z Jastrzębskim Węglem, w którym rywale także byli lepsi od Gdańskich Lwów (jastrzębianie zwyciężyli 3:0). Wlazły był wprowadzany do gry w sobotnim spotkaniu powoli, początkowo wchodził z ławki, a dopiero w trzecim secie grał od początku. Mecz skończył z 6 punktami, ale nie to oczywiście było najważniejsze w tej sytuacji. Istotne, że słynny siatkarz wyleczył się i poczuł na tyle dobrze, by wyjść do walki w meczu ligowym.

Wiemy ile zarabiają we Włoszech polskie gwiazdy siatkówki. Wilfredo Leon zgarnia kokosy [LISTA PŁAC]

– Na pewno powrót do wysiłku zaraz po przebytej chorobie nie jest przyjemny. Cieszę się, że mój organizm wytrzymał pierwszy mecz, chociaż łatwo nie było. Pierwsze, co się rzuca w oczy to bardzo wysoko skaczące tętno - mówił kapitan Trefla Gdańsk. – Wiem, że od poniedziałku mogę podjąć normalny wysiłek. Poprzednio nie było tak kolorowo. Człowiek się szybko męczył, łapał zadyszkę, brakowało tlenu. Ale każdy z nas to samo przechodził i to mnie uspokoiło, że nie jest to nic dziwnego.