Bohaterem meczu był leworęczny atakujący zawiercian Mateusz Malinowski. Zdobył aż 30 pkt przy świetnej skuteczności 64 procent. Dorzucił 3 asy i blok. W kluczowych momentach raził z taką mocą, że rywale chwilami chowali się przed piłką lecącą z olbrzymią prędkością w ich stronę i nie mogli nic na to poradzić. Równie zadowolony jak jego podopieczny, pukający od kilku lat delikatnie do kadry, musiał być nowy trener Aluronu Igor Kolaković.
Reprezentacyjna siatkarka w wielkim szoku. Co się stało?!
Czarnogórzec miał Skrę rozpracowaną doskonale. Zna przeciwników niemal jak własną kieszeń, choćby dlatego, że w ekipie rywali gra wielu jego byłych podopiecznych. W składzie zespołu 9-krotnych mistrzów Polski jest między innymi trzech Serbów (Petković, Katić, Mitić), z którymi Kolaković współpracował jako wieloletni selekcjoner reprezentacji Serbii. Wszystko wiedział także o przyjmującym Skry Miladzie Ebadipourze, skoro przez trzy lata prowadził go w kadrze Iranu.
Michał Kubiak był w Japonii na kwarantannie. Polski siatkarz dołączył już do swojego klubu
Kolaković znalazł też klucz do dalszego wzmocnienia siły gry Malinowskiego. Mówił o tym sam bohater niedzielnego popołudnia. – Ustabilizowałem bardzo dobrze swój podrzut piłki i zagrywkę dzięki pracy z trenerem Kolakoviciem – wyjawił Malinowski. – Już wcześniej zagrywka była regularna, ale teraz staram się być jeszcze bardziej powtarzalny i zaskakiwać przeciwnika. W końcówce brałem sprawy w swoje ręce, to normalne dla atakującego. Mam dobry serwis i kiedy trzeba, sięgam po swój atut. Nasza drużyna uwierzyła w siebie, po tym jak z Jastrzębiem nie udało się wygrać za trzy punkty. Dzisiaj pokazaliśmy charakter i wolę walki, a w końcówkach i doświadczenie, bo nie pękliśmy. Niektóre drużyny by się poddały.
Maciej Muzaj i spółka lepsi od zespołu Bartosza Bednorza. 22 punkty naszego atakującego
– Trudnego meczu się spodziewałem, bo Zawiercie pokazało ostatnio co potrafi – mówił środkowy Skry Mateusz Bieniek. – Każdy set był na styku, dwie, trzy piłki i to my byśmy wyszli zwycięsko, a tak szkoda trzech punktów. Zostajemy z niczym. Mateusz Malinowski zagrał bardzo dobre spotkanie, ale wiedzieliśmy, że to on jest motorem napędowym Zawiercia i nie potrafiliśmy go powstrzymać. Za tydzień w meczu z Zaksą musimy zagrać o niebo lepiej, żeby marzyć o zwycięstwie.
Skra, mimo że wystawia do gry doświadczonych i klasowych zawodników, nie gra jeszcze w optymalnym zestawieniu. Bełchatowianie muszą walczyć z przeciwnościami losu, bo wciąż nie w pełni sił jest gwiazdor numer jeden ekipy, Amerykanin Taylor Sander, a sprowadzony przed sezonem z Trefla Gdańsk jeden z najskuteczniejszych polskich atakujących Bartosz Filipiak dochodzi do siebie jeszcze po kontuzji.