Ferrari ucieka z PIEKŁA KORONAWIRUSA. Dostali specjalną zgodę przed GP Australii

2020-03-09 10:28 JWa
Ferrari
Autor: AP Ferrari pracuje nad bolidem w pit lane

Ferrari miało ogromny problem przed GP Australii. Zespół ma swoją siedzibę w Maranello i tam pracuje większość zatrudnionych przez stajnię. Miejscowość ta leży w prowincji Modena, a ta została częściowo zamknięta z powodu szerzącej się epidemii koronawirusa. Należy do tzw. czerwonej strefy. Na szczęście szefowie Ferrari uzyskali potrzebne zgody i jeden z najbardziej zasłużonych zespołów weźmie udział w wyścigu, który już w najbliższy weekend rozpocznie sezon 2020 F1.

Już w najbliższą niedzielę 15 marca rozpocznie się sezon 2020 Formuły 1. To będzie dziwny rok ze względu na szerzącą się epidemię śmiertelnego koronawirusa. Organizatorzy boją się o swoje wyścigi i niewykluczone, że część z nich w ogóle się nie odbędzie. W ostatnich dniach sporo mówiło się o zespole Ferrari, który ma swoją siedzibę w Maranello. Bezpośrednia okolica jest jednym z ognisk koronawirusa i długo dyskutowano nad tym, czy legendarna stajnia powinna brać udział w pierwszym GP 2020 roku w Australii.

Ferrari musiało starać się o specjalne zgody, by opuścić pogrążony w zdrowotnym kryzysie region. Ostatecznie udało się takie uzyskać i w najbliższy weekend zobaczymy na torze zarówno Sebastiana Vettela, jak i Charlesa Leclerca. Z komunikatu teamu wynika, że część ekipy ruszyła w daleką podróż jeszcze przed końcem weekendu.

"Mamy zgodę na wyjazd z regionu objętego kwarantanną. Personel techniczny wyleci do Australii jeszcze w niedzielę, natomiast kierownictwo następnego dnia" - podała ekipa Ferrari.

Najnowsze