Michał Cieślak przerwał milczenie. Wydał ważne oświadczenie!

2020-04-20 19:31 MF
Michał Cieślak
Autor: PRZEMEK KAMINSKI / SE Michał Cieślak

Mimo że od walki Michała Cieślaka (19-1, 13 k.o.) z Ilungą Makabu (27-2, 24 k.o.) w Demokratycznej Republice Konga o pas WBC wagi junior ciężkiej minęło już prawie 3 miesiące, kulisy wokół niej wciąż budzą dyskusje. Ostatnio głos na temat sytuacji kontraktowej Cieślaka zabrał Andrzej Wasilewski. Pięściarz z Radomia w reakcji na wywiad udzielony przez szefa Knockout Promotions, wydał stanowcze oświadczenie.

W środowisku bokserskim dużo mówi się o sytuacji kontraktowej Michała Cieślaka, który według nieoficjalnych informacji, ma dwa podpisane kontrakty. Głos w tej sprawie zabrał ostatnio Andrzej Wasilewski.

- Pierwszym był kontrakt polski, ja gdzieś mam nawet jego kopię, rzeczywiście spisany, ale nie przez Andrzeja Gmitruka tylko przez spółkę, której Andrzej Gmitruk miał być właścicielem, ale ta spółka nie została zarejestrowana, nie było jej w KRS. Widniały tam też nazwiska Zbyszka Ratyńskiego i Tomasza Babilońskiego. Kontrakt został podpisany w ten sposób, że mieliśmy jechać razem z Tomkiem do Radomia podpisać ten kontrakt, Tomek mnie przekonał, że pojedzie sam. Trochę byłem zdziwiony, że w tym kontrakcie nie ukazała się nasza spółka, tylko on jako osoba fizyczna. I przez tę sytuację przynajmniej na papierze zostaliśmy pominięci w stosunku do tego, na co byliśmy umówieni. Kontrakt był bardzo specyficzny, nie do końca napisany językiem kontraktów sportowych. Jest tylko pytanie czy był w ogóle ważny, skoro jeden z podmiotów nie istniał w przyrodzie. W każdym bądź razie został podpisany drugi kontrakt, pod którym podpisali się Zbyszek Ratyński, Michał Cieślak, Andrzej Wasilewski jako Knockout Promotions oraz Leon Margules jako Warriors Boxing (...) W momencie próby dojścia do rozliczeń za Kongo dowiedziałem się, że panowie Ratyński z Babilońskim podpisali nowy kontrakt z Cieślakiem od 12 maja, jednak po chwili pan Ratyński wypowiedział ten kontrakt – zarówno Cieślakowi, czyli pewnie też z płacenia stypendium, ale też Tomkowi Babilońskiemu jako wspólnikowi w tym kontrakcie. Kuriozum polega na tym, że cały czas obowiązuje kontrakt amerykański, za pomocą którego Michał Cieślak poleciał zagranicę walczyć o mistrzostwo świata. (...) On chyba zapomniał, że ma podpisany wiążący kontrakt amerykański, który się automatycznie przedłużył, gdy Michał trafił do „15” rankingu WBC. Nie pamiętam do kiedy, ale chyba jest ważny jeszcze rok lub półtora - powiedział szef Knockout Promotions w rozmowie z Cezarym Kolasą z bokser.org.

Uciekali na motorach i przez rzekę. Kulisy ewakuacji promotorów Michała Cieślaka z DR Konga [TYLKO U NAS]

Na reakcję Cieślaka nie trzeba było długo czekać. Pięściarz z Radomia wystosował oświadczenie, które ukazało się na stronie bokser.org:

"Z dużym zaskoczeniem przeczytałem wywiad z p. Andrzejem Wasilewskim z dnia 15 kwietnia 2020 roku zamieszczony na portalu Bokser.org, w którym przeczytałem, że w dalszym ciągu miałaby obowiązywać umowa, którą zawarłem z Warriors Boxing & Promotions LLC, Knockout Promotions Sp. z o.o. oraz Rat-Sort Sp. z o.o.. Umowa ta nigdy nie była realizowana, pomimo że została zawarta 3,5 roku temu. W dotychczasowym okresie ani Warriors Boxing & Promotions LLC, ani Knockout Promotions Sp. z o.o. nie podjęło jakichkolwiek starań o rozwój mojej kariery sportowej - nie została wydana nawet jedna złotówka na moje przygotowanie do jakiejkolwiek walki. Nie została zorganizowana jakakolwiek walka (a przecież uczestnictwo Warriors Boxing & Promotions LLC miało skutkować organizowaniem dla mnie wielu walk na terenie Stanów Zjednoczonych Ameryki). Osoby reprezentujące wskazane podmioty nigdy nawet ze mną nie rozmawiały o ewentualnym przebiegu mojej kariery. Takie działanie (a raczej jego brak) było oczywistym działaniem na moją szkodę. Gdybym bezczynnie oczekiwał - przez ostatnie 3,5 roku - na działanie wyżej wymienionych podmiotów, to zaprzepaściłbym jakąkolwiek szanse na rozwój zawodowy (...) W odniesieniu do stoczonej przeze mnie walki w Republice Kongo pragnę zauważyć, że Pan Andrzej Wasilewski wyjechał z Kongo przed moją walką, nie interesując się moją sytuacją na miejscu przed samą walką, w trakcie walki jak i po walce, mogę jedynie ocenić takie zachowanie jakie skandaliczne. W ostatnich latach to wyłącznie p. Zbigniew Ratyński współpracował ze mną i inwestował swoje środki w mój rozwój zawodowy. Tymczasem wiele innych osób (nie wyłączając tych, którzy publicznie nazywają się moimi promotorami) usiłuje sobie bezzasadnie przypisywać zasługi w rozwoju mojej kariery zawodowej. Wobec powyższych okoliczności informuję, że od wskazanej powyżej umowy odstąpiłem i od długiego już czasu nie wiąże ona w chwili obecnej którejkolwiek ze stron".

Czytaj Super Express bez wychodzenia z domu. Kup bezpiecznie Super Express KLIKNIJ tutaj