Horngacher spali się przed innymi ze wstydu. Wszystko przez tę koszmarną awarię

2020-01-17 17:46 FAN
Stefan Horngacher
Autor: Marek Zieliński Stefan Horngacher

Od piątku trwają zawody w ramach Pucharu Świata w Titisee-Neustadt. Jest to konkurs wyjątkowy, gdyż przeprowadzany na nieco innych zasadach niż większość pozostałych. Wszystko zaczęło się jednak od małego falstartu. A to z powodu organizatorów imprezy w kraju, którego reprezentację prowadzi były selekcjoner Polski, Stefan Horngacher.

Wyjątkowość tegorocznego konkursu w Niemczech polega na tym, że do klasyfikacji całego cyklu wliczanie są także punkty z kwalifikacji. Skoczkowie polujący na zwycięstwo nie mogą zatem pozwolić sobie nawet na chwilę słabości. Jeśli bowiem okażą ją w eliminacjach, to mogą przekreślić swoje szanse na całościowy triumf. Kibice spodziewają się zatem wielkich emocji od samego początku - nie ma tutaj miejsca na żadne kalkulacje.

Zanim jednak zmagania w Titisee-Neustadt wystartowały na dobre, organizatorzy zanotowali falstart. Na terenie skoczni zgasło bowiem światło i przez pewien czas arena zmagań skoczków narciarskich tonęła w mroku. Osoby odpowiedzialne za całe zawody uporały się jednak z awarią, przez co piątkowe skakanie nie stało długo pod znakiem zapytania.

Cała sytuacja z pewnością jest nie w smak selekcjonerowi reprezentacji Niemiec, Stefanowi Horngacherowi. Jego obecny pracodawca, zazwyczaj słynący z solidności, tym razem kompletnie się nie popisał. W Polsce taka sytuacja Austriakowi na pewno by nie groziła.