Pierwsze olimpijskie medale Olga Zabielińska zdobyła w 2012 roku w Londynie, kiedy to wywalczyła dwa brązowe krążki - w jeździe indywidualnej na czas i w wyścigu ze startu wspólnego. Cztery lata później jeszcze przebiła ten sukces, bo w Rio de Janeiro zgarnęła srebro. A w Brazylii mogła w ogóle nie wystąpić. W 2014 roku została bowiem przyłapana na dopingu, jednak ostatecznie nie zdecydowano się na jej wykluczenie.
Teraz jednak znów boi się, że jej przeszłość może mieć niekorzystny wpływ na kolejne starty. Otóż kolarka doszła do wniosku, że w jej sytuacji najkorzystniejsza będzie... zmiana obywatelstwa!
Zawodniczka chce startować w barwach Uzbekistanu, bo obawia się, że jako reprezentantka Rosji w ogóle nie będzie mogła wystartować na kolejnych igrzyskach - w 2020 roku w Tokio.
- Jestem gotowa do walki o medale w Tokio, ale widzę jak traktowani byli rosyjscy sportowcy w ostatnich cyklach olimpijskich. Sytuacja się pogarsza i w Tokio będzie jeszcze gorzej. Na 99 procent jestem pewna, że mój start dla Rosji nie będzie możliwy - powiedziała w rozmowie z portalem Cyclingnews.com.