Ryszard Szurkowski stracił syna w zamachu na WTC. Po raz pierwszy użył tak dramatycznych słów

2019-09-11 15:35 MD
Ryszard Szurkowski
Autor: Artur Hojny / SE Ryszard Szurkowski

11 września 2019 roku przypada 18. już rocznica tragicznych wydarzeń w Stanach Zjednoczonych. Tego dnia w serii czterech ataków terrorystycznych śmierć poniosło niemal trzy tysiące osób, z czego sześcioro Polaków. Wśród nich był syn polskiego mistrza kolarstwa, Ryszarda Szurkowskiego - Norbert. W swojej książce pt. "Wyścig", król szos po raz pierwszy odniósł się do tragedii, jaką przeżył na początku XXI wieku.

Szurkowski to jeden z najwybitniejszych polskich kolarzy szosowych. W swoim dorobku ma m.in. trzy złote medale mistrzostw świata. W czerwcu ubiegłego roku doznał poważnego wypadku podczas wyścigu dla weteranów, po którym musiał rozpocząć żmudny proces powrotu do zdrowia.

11 września na zawsze pozostanie dla byłego kolarza dniem szczególnym. Tego dnia w World Trade Center znajdował się jego syn Norbert, który pracował na 104. piętrze jednej z wież. Właśnie wtedy uderzył w nią samolot, który podobnie jak setkom innym ludzi odebrał życie.

W swojej autobiografii "Wyścig", Szurkowski m.in. tymi słowami wspominał fatalny dzień:

"Ja dowiedziałem się o tym przy okazji zebrania PKOl-u na Kruczej w Warszawie. Spotkania odbywały się tam w hotelu, na ostatnim piętrze. Myślałem, że początek jest o 13.00, więc tak dotarłem, a tam spotykam w drzwiach kolegę, który mówi, że wszystko się już skończyło. Cóż, zawróciłem i poszedłem do klubu do Zbyszka Szczepkowskiego, bo miał siedzibę nieopodal. Wszedłem, a sekretarka mówi, żebyśmy byli cicho, bo patrzy w telewizor.

"A ty co za horror oglądasz?!" – spytałem, zerkając na ekran. Powiedziała, że to leci na żywo z Ameryki, ale ja nawet nie skojarzyłem, że Norbert tam poszedł. Chwilę później zadzwoniła jednak żona syna i powiedziała, że Norbert był w jednej z wież w trakcie ataku, gdzieś koło setnego piętra. Dokładnie w tym czasie kolejny samolot uderzył w drugą wieżę, więc nawet już nie pytałem, w której jest mój syn. Rozłączyłem się i zacząłem dzwonić bezpośrednio do niego. "Leave the message" – słyszałem raz za razem. Znowu więc połączyłem się z synową, ale była już w rozpaczy i nie mogła mówić".

Najnowsze