Szczypiornistki wyrugowane z Norwegii. Współorganizator ME wycofał się za pięć dwunasta

Stine Skogrand (po prawej)
Autor: AP Norweskie piłkarki nie powalczą o tytuł na swojej ziemi

Norwegia wycofała się z roli współorganizatora mistrzostw Europy 2020 piłkarek ręcznych. Oczywiście z powodu koronawirusa. Impreza zaplanowana została w dniach 3 – 20 grudnia w Danii i Norwegii. Trwają starania o to, by ją uratować.

Norweska federacja szczypiorniaka ogłosiła, że ​​nie będzie w stanie wypełnić swoich zobowiązań ze względu na surowe zasady dotyczące Covid-19 w Norwegii.

„Ze względu na rady i oceny norweskich władz do spraw zdrowia oraz żądania rządu, Norwegia nie jest w stanie zorganizować tych mistrzostw” - stwierdziła federacja w oświadczeniu.

Aż 60 procent meczów, w tym finał w Trondheim, miało być rozegranych w Norwegii. W Trondheim miała tez grać grupa D, w której rywalkami Polek miały być Norweżki, Rumunki oraz Niemki.

Przepisy sanitarne Królestwa Norwegii wymagają jednak, aby jeden przypadek wykrycia Covid-19 w drużynie powodował kwarantannę całej ekipy. A to oznacza odsunięcie jej od gry.

Z tego samego powodu norweska reprezentacja piłkarska nie poleciała w miniona sobotę do Bukaresztu na mecz Ligi Narodów UEFA z Rumunią. Gdy reprezentacyjny obrońca Omar Elabdellaoui uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa w Oslo, cały zespół został zatrzymany i poddany kwarantannie w stolicy Norwegii. Na środowy mecz z Austria w Wiedniu udał się zupełnie nowy zespół z nowym trenerem.

Natomiast w Królestwie Danii w przypadku wykrycia wirusa odizolowana zostałaby tylko zarażona zawodniczka, a reszta pozostałaby uprawniona od uczestnictwa w rozgrywkach. Trwają więc teraz pospieszne konsultacje, czy uda się całą organizację turnieju przenieść do Danii, która miała być organizatorem „mniejszościowym”. Tytułu sprzed dwóch lat bronic ma Francja.