Była gwiazda sportu nie żyje. Jego karierę zniszczyły narkotyki

2019-11-12 10:50 MD
Znicz, płomień
Autor: Dreamstime

W świecie futbolu amerykańskiego wydarzała się bardzo smutna historia. W wieku zaledwie 38 lat zmarł były gwiazdor NFL, Charles Rogers. Choć kariera sportowa Amerykanina zapowiadała się znakomicie i wszystko wskazywało na to, że zapisze on się w historii swojej dyscypliny złotymi zgłoskami, to na drodze stanęły mu problemy zdrowotne oraz uzależnienie od narkotyków.

Rogers pierwsze szlify w futbolu amerykańskim zbierał w ekipie Michigan State Spartans, natomiast już w dorosłej karierze przywdziewał barwy Detroit Lions. Na podpisaniu kontraktu z zawodnikiem, druga z wymienionych ekip wydała ponad 9 milionów dolarów, ale okazało się to skuteczną inwestycją i szybko przyniosło ogromne powodzenia. Debiutancki sezon futbolisty w Lwach został jednak przerwany z powodu złamania obojczyka podczas treningów szybkościowych.

Kariera Amerykanina zakończyła się mimo to bardzo szybko, bo w 2005 roku - po dwóch latach spędzonych w szeregach Detroit Lions. Sportowiec przyznał w wywiadzie udzielonych w późniejszych lat, że uzależnił się od Vicodinu, leku przeciwbólowego o działaniu podobnym do morfiny, a ponadto miał problem z paleniem marihuany. To wszystko spowodowało, że ostatnie lata jego życia nie należały do spokojnych i musiał spierać się z wieloma problemami zdrowotnymi.

Informację o śmierci 38-latka potwierdziła Detroit Free Press po tym, jak wielu jego byłych kolegów z drużyny zaczęło oddawać mu hołd za pomocą mediów społecznościowych. Nie wiadomo, co było przyczyną zgonu byłego futbolisty. Ostatnie dni życia Amerykanin spędził jednak w szpitalu, gdzie walczył o życie.