Podczas lotu nad Italią rozpętały się potężne burze. Problem Kawy był tym większy, że nigdzie w pobliżu nie było miejsca, na którym mógłby bezpiecznie wylądować. Z tego powodu musiał podjąć bardzo trudną decyzję o próbie zatrzymania maszyny w terenie zupełnie do tego nieprzystosowanym. Polak lądował ze znacznie zwiększoną prędkością, co przypłacił bolesnym zderzeniem z ziemią i wyrzuceniem na kilkanaście metrów do góry - dodaje TVN 24.
Co gorsza lądowanie odbyło się w miejscu, do którego nie mogły się dostać służby medyczne. Pilot musiał wrócić do cywilizacji o własnych siłach oraz znieść szybowiec, który przez cały wypadek został poważnie uszkodzony. Na szczęście wszystko skończyło się na strachu. Jak konkluduje TVN, Kawa szybko opuścił szpital na własne żądanie, jako że nie doznał żadnych poważnych obrażeń.
Sebastian Kawa ma 46 lat i jest najbardziej utytułowanym pilotem szybowcowym w historii. Pobił wiele światowych rekordów i aż piętnastokrotnie w swojej karierze sięgnął po złoty medal światowych czempionatów.