W kurorcie nad Adriatykiem Polacy trafią do koronawirusowej „bańki”. Przejdą po przyjeździe testy na koronawirusa, a następnego dnia po otrzymaniu negatywnych rezultatów mogą rozpocząć normalne przygotowania do imprezy na miejscu. W poniedziałkowy ranek Biało-Czerwoni odlatywali z Okęcia w dobrych humorach. – Jestem zadowolony, że wreszcie zaczyna się ta impreza. Nie mam żadnych obaw, damy sobie radę w Rimini – mówił przed wylotem związkowym mediom Wilfredo Leon. – Wyjeżdżam z uśmiechem na ustach – dodawał środkowy Norbert Huber, prawdziwy szczęściarz, który w ostatniej chwili dołączył do pierwotnie wybranej osiemnastki. Po małym przegrupowaniu w składzie kadry, miejsce statystyka zajął dodatkowy siatkarz. Huber skorzystał z tej możliwości. – Przeorganizowaliśmy skład ekipy jadącej do Włoch, dzięki czemu można było dodać jednego siatkarza. Pozyskanie Hubera, który trenował kapitalnie i zasługiwał na miejsce w drużynie, oznacza, że dostajemy ważną dodatkową opcję w zespole – mówił o tej roszadzie „Super Expressowi” selekcjoner Vital Heynen.
Nie taka bańka straszna. Polskie siatkarki wyskoczyły na plażę w Rimini
– Nastawienie przed Ligą Narodów jest bardzo dobre – mówił w Spale jeszcze przed wyjazdem Bartosz Bednorz w wypowiedzi dla pzps.pl. – Oby zdrowie dopisało w trakcie ciężkiego i specyficznego turnieju. Mamy świetnie rozłożony plan treningowy, tak by złapać szczyt formy w odpowiednim momencie. To jedyna okazja, żeby pograć w pełnych składach przed wyjazdem na igrzyska. Faworyci są stali, Brazylia, USA, Rosja. Uważam jednak, że my będziemy również bardzo mocni. Walczymy o miejsce na podium, bo reprezentacja ma ogromny potencjał i ambitnych zawodników. Interesują nad najwyższe cele.