Zaksa Kędzierzyn pokonana! Skra Bełchatów doprowadziła do trzeciego meczu półfinału

2021-04-07 22:51 Marek Żochowski
Liga Mistrzów: PGE Skra Bełchatów w najlepszej ósemce w Europie. Dla nas to ekscytująca przygoda
Autor: PGE Skra Bełchatów

Wielkie widowisko w Bełchatowie. Siatkarze Skry po świetnym meczu pokonali Zaksę Kędzierzyn 3:1 (31:29, 17:25, 27:25, 25:20) w drugim starciu półfinału PlusLigi. Kędzierzynianie wygrali wszystkie sześć poprzednich spotkań tego sezonu ze Skrą, ale tego wieczoru determinacja bełchatowian była na niebotycznym poziomie. Okazało się, że nawet potentat ligi może mieć nie tylko chwile, ale i dłuższe okresy słabości prowadzące do porażki.

– Nie sądzę, że musimy grać perfekcyjnie, żeby pokonać Zaksę, ale na pewno powinniśmy być pewni siebie i naciskać rywali. To świetny zespół i nawet jeśli nie gramy naszej najlepszej siatkówki, wciąż możemy wywierać presję. Na pewno się nie poddamy. Musimy podjąć wyzwanie i spróbować się odegrać w środę. Zaksa zagra dobrą, systemową siatkówkę. Potrafią zaprezentować się wspaniale, ale my też jesteśmy w stanie to zrobić. Musimy tylko w siebie uwierzyć i zrobić to, co mamy do zrobienia – tłumaczył Taylor Sander, amerykański lider Skry, któremu zupełnie nie wyszedł mecz numer jeden. Wiedział, że jeśli poprawi się i zaprezentuje swój normalny poziom, zespół z Bełchatowa będzie miał szansę zagrać w sposób kompletny. Tak się właśnie stało w środę w hali Energia. Tym razem niczego nie brakowało ani bełchatowianom, ani Sanderowi. Do tego na wyżyny wzniósł swoją grę atakujący Skry Dusan Petković, kapitalnie kończący akcje z niesamowitą siłą. Idealna była współpraca Serba z szybko wystawiającym Grzegorzem Łomaczem. Po stronie Skry była wielka wola walki i świadomość, że Zaksę da się ugryźć. Ekipa trenera Gogola zdawała sobie sprawę, że musi wygrać, by przedłużyć szanse na awans do finału.

Jastrzębski Węgiel awansował do finału PlusLigi. Verva nie dała rady

Było to widać w zaprezentowanej na parkiecie przez Skrę determinacji. Gospodarze wyszli odważnie i podjęli wymianę ciosów z hegemonem polskiej ligi i finalistą Ligi Mistrzów. Zaksa grała bez ważnego ogniwa – kontuzjowanego libero Pawła Zatorskiego, ale zmiennicy starali się załatać dziurę. Skra prowadziła już w setach 2:1, ale powinno być odwrotnie, bo to gracze Zaksy popełnili niezwykle rzadkie jak dla siebie trzy błędy własne w końcówce trzeciej partii i zamiast ją wygrać, oddali pole przeciwnikowi.

Rosjanie po fiasku Zenitu krytykują Bartosza Bednorza. „Kiedy tak słaby obcokrajowiec grał w Kazaniu?”

To jeszcze napędziło gospodarzy żądnych rewanżu za bezdyskusyjną porażkę w Kędzierzynie. Set numer cztery był niesamowicie wyrównany, zespoły zdobywały punkt za punkt. Kiedy Skra odskoczyła na 21:16 po serii bloków, było pewne, że jest o krok od przedłużenia rywalizacji, musi jedynie utrzymać dotychczasowy stopień koncentracji. Nawet Zaksa musiała się ugiąć pod naporem fenomenalnie grającej Skry. Nie było zaskoczenia w wyborze MVP: tylko fantastycznie dysponowany Petković mógł odebrać statuetkę po zdobyciu 22 pkt.

Znamy kadrę siatkarek na pierwszą część sezonu. Nie ma wielkiej gwiazdy

To wszystko, co się stało w środę w Bełchatowie, wróży wielkie emocje w Kędzierzynie, gdzie w niedzielę dojdzie do decydującego, trzeciego spotkania półfinału. Tam już wszystko będzie jasne: kto wygra, zmierzy się z Jastrzębskim Węglem w boju o złoto.

Najnowsze