Nazwisko tego miliardera polscy kibice poznali przy okazji meczów Lecha z Red Bullem Salzburg.
W roku 1982 ten austriacki przedsiębiorca pojechał na wakacje do Hongkongu i tam rozsmakował się w miejscowym napoju energetycznym „Krating Daeng”. Kelner przetłumaczył mu, że ta nazwa oznacza „Czerwonego Byka”, co na angielski przekłada się na „Red Bull”.
Mateschitz wykupił tę markę, nieco zmienił recepturę i zaczął produkcję napoju, który do tej pory przyniósł mu ok. 3,3 miliarda euro.
Przeczytaj koniecznie: Boks: Antonio Margarito zakończy karierę?
Mateschitz żyje zgodnie ze swoim statusem materialnym. Ma życiową partnerkę Marion Feichter, 24-letnią blondynkę, z która ma syna. Rezyduje w 900-metrowym domu w Salzburgu, albo na prywatnej wyspie Laucala na Pacyfiku.
Jego ulubione zajęcie, to pilotowanie samolotów (ma ich trzy). Jego hobby to sponsorowanie sportu. Ma trzy kluby piłkarskie w Nowym Jorku, Salzburgu i Lipsku, ale jego główną pasją stała się Formuła 1.
Patrz też: F1. Pietrow do Alonso: Wściekaj się na Ferrari, a nie na mnie
Zaczął od Scuderia Toro Rosso, w którą inwestował 200 mln euro rocznie. Potem stworzył finansowe podstawy teamu Red Bull i zwiększył roczne wydatki o 80 mln euro.
Młody Sebastian Vettel stał się jego ulubieńcem już 6 lat temu. Sponsorował tego zawodnika i wspierał jak mógł. Po mistrzowskim sukcesie Vettel wraz z aktualną dziewczyną dostał zaproszenie na wakacje na bajkowej Laucali, która leży w archipelagu Fidżi. Dobrze zamrożony Bollinger R.D. będzie na nich czekał.
Austriak Dietrich Mateschitz, czyli człowiek, który wygrał Formułę 1
Media na całym świecie piszą fenomenalnym młodzieńcu Sebastianie Vettelu. A w tym czasie prawdziwy zwycięzca F1 w sezonie 2010 otwiera kolejne butelki ulubionego szampana Bollinger R.D. Jest nim 66-letni Austriak Dietrich Mateschitz.