Dziennikarz Canal+ odsunięty od komentowania żużla. Za słowa o CIĄGNIKACH

2020-07-31 17:48 MF
Jarosław Hampel, Michał Łopaciński
Autor: Paweł Wilczyński/CYFRASPORT Jarosław Hampel, Michał Łopaciński

Komentator Canal+ Michał Łopaciński został czasowo odsunięty od pracy. To pokłosie wydarzeń z ostatniego meczu GKM-u Grudziądz ze Stalą Gorzów, w którym zdaniem władz zespołu z Hallera 4, sprawozdawca naśmiewał się z klubu i miasta. Na razie nie wiadomo jak długo potrwa jego przerwa od pracy.

Przypomnijmy, że mecz 7. kolejki PGE Ekstraligi GKM-u ze Stalą zakończył się po rozegraniu 9. biegów przy wyniku 29:25, który został uznany za wiążący. W trakcie zawodów doszło do kilku niebezpiecznych wypadków. Na tor upadli Nicki Pedersen, Anders Thomsen, Krzysztof Buczkowski, Niels Kristian Iversen, a gdy na trudnej nawierzchni motocykla nie opanował Rafał Karczmarz, zawody przerwano i podjęto próbę naprawy toru, trwającą blisko 40 minut. Z parku maszyn do akcji wyjechały ciągniki i polewaczki, a na ich stan techniczny zwracał uwagę Łopaciński, który zdaniem władz grudziądzkiego klubu przekroczył granice dobrego smaku w komentarzu. Mecz ostatecznie przerwano, następnie prezes PGE Ekstraligi Wojciech Stępniewski poinformował o zawieszeniu sędziego Remigiusza Substyka do końca roku, a jeszcze tego samego dnia na stronie GKM-u pojawiło się oświadczenie prezesa Marcina Murawskiego, który zapowiedział, że nie odpuści tej sprawy:

OFICJALNIE: Jest decyzja ws. meczu GKM Grudziądz - Stal Gorzów!

"Media i wielu kibiców przedstawia nasz klub w złym świetle. Przede wszystkim chciałbym zaznaczyć, że jest nam przykro, że nie mogliśmy zakończyć tego spotkania i odjechać pełnych 15 wyścigów. Po kosmetyce toru nasza nawierzchnia z pewnością nadawała się na rozegranie pozostałych biegów, a drużyna była gotowa kontynuować spotkanie. Niestety, sędzia podjął taką, a nie inną decyzję, zaliczył wynik po 9 wyścigach chociaż robiliśmy wszystko aby te zawody dokończyć.

Wykonywaliśmy wszystkie polecenia sędziego i komisarza toru. Nasz klub ma do dyspozycji trzy ciągniki oraz dwie polewaczki. Mamy też osoby do obsługi z każdej z maszyn. Kosmetykę toru jednym traktorem i polewaczką zarządziły osoby odpowiedzialne za jego przygotowanie, czyli sędzia i komisarz. Na torze pojawił się mniejszy ciągnik, gdyż nowszy większy sprzęt narobił tylko więcej szkód w postaci błota niż pożytku. Nie było też możliwości pracy większej ilości sprzętu jednocześnie gdyż najpierw należało tą nawierzchnie wyrównać, a dopiero potem ubić polewaczką

Chciałbym z tego miejsca odnieść się jeszcze do skandalicznego komentarza redaktora Michała Łopacińskiego, który ubliżył nie tylko klubowi ale także wszystkim mieszkańcom naszego miasta. Uważam ze taki poziom komentarza jest niedopuszczalny i na pewno tak nie zostawimy tej sprawy. Nie pozwolimy na niesłuszne szkalowanie imienia naszego klubu oraz naszych kibiców" - czytamy w oświadczeniu Marcina Murawskiego.

DRAMATYCZNY wypadek Kudriaszowa i Bellego. Boli od samego patrzenia! [ZDJĘCIA]

Prezes Murawski w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" wyjaśnił szczegółowo, dlaczego na tor nie wyjechały nowe traktory: - Już w czasie transmisji dostawałem sygnały, że oskarżano nas o złą organizację. Prawda jest jednak taka, że w klubie mamy dwa zupełnie nowe traktory, ale sędzia nie pozwolił na ich użycie, bo bał się, że ciężki sprzęt mógłby zepsuć nawierzchnię. Gdy jednak nasze najnowsze traktory pojawiły się na torze, to dziennikarze śmiali się, że pewnie przyjechały z pola od rolników. To tylko jeden z wielu prześmiewczych komentarzy w naszym kierunku. Jesteśmy profesjonalnym klubem i nie pozwolimy sobie na takie oskarżenia, dlatego wystąpimy z oficjalną skargą – powiedział Marcin Murawski.

Odbierał trofeum w przyłbicy. Tak Zmarzlik zdobywał ZŁOTY KASK [ZDJĘCIA]

Dzień po meczu ze Stalą, działacze GKM-u napisali oficjalną skargę, w której domagali się sprostowania informacji i przeprosin. Po stronie klubu opowiedziały się także władze PGE Ekstraligi. W związku z tym władze stacji postanowiły odsunąć Michała Łopacińskiego od pracy. Na razie jednak nie wiadomo jak długo potrwa przerwa i czy stacja oficjalnie odniesie się do całej sprawy.