Mariusz Wach odwołał... imprezę urodzinową, by stoczyć walkę życia [WYWIAD]

2019-12-02 17:05 Rozmawiał Mateusz Fudala
KnockOut Boxing Night 7 Rzeszów - Mariusz Wach
Autor: Bartosz Leja KnockOut Boxing Night 7 Rzeszów - Mariusz Wach

7 miesięcy temu miał łzy w oczach po porażce przed czasem z Martinem Bakole, potem obił dwóch anonimowych Gruzinów, a 7 grudnia w Arabii Saudyjskiej wystąpi na wielkiej gali Ruiz – Joshua 2. Mariuszu Wach (40 l., 35-5, 19 k.o.) we wtorek wylatuje do Ad-Dirijii na walkę z Brytyjczykiem Dillianem Whytem (31 l., 26-1, 18 k.o.) i w rozmowie z "Super Expressem" zapewnia, że jest dobrze przygotowany.

„Super Express”: - W jakim nastroju wylecisz do Arabii Saudyjskiej?

Mariusz Wach: - Jestem spokojny, nie ma co niepotrzebnie się spinać. Nie myślę o tej całej otoczce. Pewnie po przylocie na miejsce i kilku konferencjach atmosfera gali mi się udzieli, ale też nie na tyle, by ściskało mnie w gardle.

- Za tobą ekspresowy obóz przygotowawczy.

- O walce dowiedziałem się 2 tygodnie przed galą, ale cały czas trenowałem. Po ogłoszeniu nazwiska rywala musieliśmy zmienić treningi i faktycznie czasu nie było zbyt wiele, ale Whyte też go nie miał, bo dowiedział się o walce wtedy, co ja. Gdybym czuł choćby maleńką obawę, że nie jestem w stanie się przygotować, odpuściłbym ten pojedynek.

- Zwiedziłeś już kawał świata, ale w Arabii cię chyba jeszcze nie było?

- Byłem, ale… tylko myślami. Boksuje się nie tylko dla pieniędzy, ale też po to, by przeżyć fajną przygodę i mieć dobre wspomnienia. To będzie mega gala, jedna z lepszych w historii boksu. Wystąpią na niej same grube ryby i jedna skromna płoteczka z Polski (śmiech).

- Mega gala to i mega wypłata?

- Jedna z największych. Ale wobec takiego wyzwania pieniądze schodzą na drugi plan.

- Za tobą szalony rok. W kwietniu po porażce z Martinem Bakole miałeś łzy w oczach, a 7 miesięcy później wystąpisz na takiej gali…

- W życiu bym nie pomyślał, że tak to się potoczy. Życie pisze różne scenariusze. Wszyscy po Bakole mówili, że to koniec Wacha. Że Pieszyce i walki w salach gimnastycznych to szczyt, co może osiągnąć. Teraz niejeden zawodnik chciałby się znaleźć na moim miejscu.

- Po drodze stoczyłeś dwie walki z tzw. "groźnymi Gruzinami".

- To było zrobione po to, by zachować aktywność i mieć dwa zielone kwadraciki na BoxRecu. Tak działa boks zawodowy. Jednak nie tylko z tego powodu dostałem tę walkę. Często sparowałem w Anglii i Niemczach i tam moje nazwisko dużo znaczy. Na sparingach pojawiają się menedżerowie, promotorzy i widzą, co potrafię. W Polsce nikt nie przyjeżdża, dlatego jestem traktowany tak, a nie inaczej. Organizatorzy saudyjskiej gali wiedzą o zawodnikach wszystko. Gdybym nie był w formie, miał kontuzję, czy bolałaby mnie d… oni by to wiedzieli i zamiast mnie, wzięliby jednego z tysiąca chętnych na moje miejsce.

- Obaj macie za sobą wpadki dopingowe. Będą testy przed tą walką?

- Jestem wpisany do rejestru VADA, badają mnie wyrywkowo i nie mam z tym żadnego problemu. Ostatni raz badali mnie rok temu.

- 14 grudnia stuknie ci 40-stka.

- I w związku z walką musiałem odwołać wszystkie plany. Nigdy nie organizowałem urodzin, ale na 40-stkę miałem się spotkać z rodziną i przyjaciółmi. Może za rok się uda (śmiech).

- Pojawiają się już myśli jak długo jeszcze może trwać ta kariera?

- Zamierzam walczyć do 50-tki. Oczywiście, zobaczymy na ile mi zdrowie pozwoli, ale chciałbym stoczyć pożegnalną walkę w 50. urodziny.

Nie przegap!

Gala w Arabii Saudyjskiej

Sobota, 17.55 TVP Sport

21.35, TVP 1

Walka Wach – Whyte ok. 19.10