Mateusz Borek: nie chcę powielać schematu "bijemy totalnych bumów, a potem zamach na kasę" [WYWIAD]

2021-02-23 13:04 Rafał Mandes
Mateusz Borek
Autor: fot. Kamil Piklikiewicz/East News Mateusz Borek

Już 19 marca pierwsza w tym roku gala MB Promotions. W ringu zobaczymy m.in. Łukasza Wierzbickiego, Patryka Szymańskiego czy Roberta Parzęczewskiego. - Zależało mi, by wrócić do takich bardziej wyrównanych zestawień, żeby było więcej emocji - powiedział nam Mateusz Borek.

"Super Express": - Znamy już całą kartę walk gali MB Boxing Night 9: Spring Punch. Jak ją oceniasz?

Mateusz Borek: - To jest solidna karta, nawet na czasy gdyby nie było pandemii. Zależało mi, by wrócić do takich bardziej wyrównanych zestawień, żeby było więcej emocji. Udało się zestawić pięć walk polsko-polskich, a to zdecydowanie podnosi emocjonalny poziom widowiska.

- W walce wieczoru Łukasz Wierzbicki zmierzy się z Oskari Metzem.

- Łukasz szedł do przodu, był w "40" w swojej kategorii na boxrec.com, ale zaryzykowaliśmy z Louisem Greenem i okazało się, że to był błąd. Choć nie zapominajmy, że to był pojedynek tuż po znokautowaniu przeciwnika z wyższej kategorii wagowej. Zawodnik chciał jednak tego rywala, jego trener również. Chcieli się sprawdzić i ja to szanuję. To nie jest częsty przypadek w polskim boksie. Poza tym ja nie chcę powielać schematu – bijemy totalnych bumów, a potem zamach na kasę. Są bajery w mediach, że zawodnik chce się sprawdzić, że jest w życiowej formie, że zadziwi świat, grupa klakierów zawsze podtrzymuje taką narrację, a potem zazwyczaj kończy się to totalnym wpierd**** i weryfikacją.

Z siekierą na legendę. Gołota zarobił pół miliona [ZDJĘCIA]

- Zawsze powtarzasz, że są dwie dwie szkoły – jedni chcą na boksie tylko zarabiać, inni chcą się tym bawić.

- Dokładnie tak. Jak ktoś chce zarabiać, to niech sprowadza bumów i czeka na wypłatę życia. Ja tego robić nie chce. To jest też zamykanie zawodników w pewnej strefie komfortu. Nie wierzę, że oni regularnie oglądając boks z całego świata w telewizji nie zdają sobie sprawy, gdzie są i na jakim poziomie są ich rywale.

- Nie martwi cię tak częsta zmiana trenera przez Wierzbickiego?

- Łukasz wrócił do Polski i tak - był Andrzej Gmitruk, potem Gus Carren, w międzyczasie dwóch trenerów kanadyjskich, dwutygodniowa wizyta w Kijowe, a teraz trafił pod skrzydła Andrzeja Liczika. To mnie nie przeraża, ale jednak tych zmian jest za dużo. Chciałbym, by Łukasz teraz na dłużej zakotwiczył u Liczika, ale nigdy nikomu nie będę mówić z kim ma trenować. To jest sport indywidualny, nie można niczego narzucać. Można podpowiadać, rozmawiać, ale nie narzucać. To nie tylko o Łukasza chodzi, ale i Patryka Szymańskiego czy Sebastiana Ślusarczyka.

Superwalka dwóch mistrzów Polski! Zbliża się gala Suzuki Boxing Night V

- Dlaczego Ślusarczyk nie powalczy na tej gali?

- Znowu zaczął odczuwać ból w ręce. Warto zaznaczyć, że on jej nie operował, a tylko chciał zaleczyć. Druga sprawa to kwestie wirusowe. Chciał ryzykować walką w marcu i przyjechać, chciał oczyścić głowę po porażce, ale musi poczekać.

- Słyszałem też, że mówiąc delikatnie Ślusarczyk ma kłopot z samodyscypliną w kilku kwestiach.

- Ja nic o tym nie wiem. Nie mam z Sebastianem żadnych problemów, ale generalnie promotorzy, menedżerowie i trenerzy mogą zawodnikowi pomóc, skierować na właściwe tory, pewne rzeczy uświadomić, ale nie mogą chcieć być bardziej mistrzem świata niż sam zawodnik. Jeśli zawodnik nie ma samodyscypliny, kontroli, pasji, żaru, że chce coś zrobić za wszelką cenę, nawet kosztem zdrowia, to tego nie zrobi. Towarzyszyłem Tomaszowi Adamkowi przy kilkudziesięciu walkach i ja jestem przyzwyczajony do takiej próby charakteru. Jak ktoś nie chce przekraczać pewnych granic, to nie zrobi tego i już.

NIEWIARYGODNA historia. Nie ma jednej ręki i wygrywa w ringu! To syn piłkarza Chelsea

- Świetnym przykładem na wielu polach jest z kolei Damian Wrzesiński.

- Oczywiście. Chłopak grzecznie wstaje rano, robi dzieciom śniadanie, odprowadza je do przedszkola, a potem idzie do szkoły i prowadzi zajęcia z WF-u. Wraca, następnie jest jeden lub dwa treningi, a do tego Damian dba również mocno o swój marketing. To się wszystko da, kwestia organizacji czasu i życia.

- Na jaki pojedynek marcowej gali czekasz najbardziej?

- Czekam na Patryka. Lubię go, mam do niego sympatię. W tej walce będzie dużo emocji. Daniel Bociański nie wahał się ani sekundy, gdy usłyszał, że może walczyć z Szymańskim. U Patryka to jest jak w tej piosence – "Trudno tak razem być nam ze sobą". Trudna miłość. Patryk wie, że ta miłość daje mu dużo cierpienia, dużo bólu, ale nie potrafi bez tego żyć. Chyba daje sobie ostatnią szansę. Jak przegra, to będzie sygnał, że wystarczy.

- Na ring wraca także po ciężkim nokaucie Robert Parzęczewski. Wierzysz, że jeszcze dojdzie do miejsca w którym był i dostanie propozycję dużej walki?

- Dla Roberta, podobnie jak w przypadku Patryka, marcowa gala to będzie bardziej walka z samym sobą niż rywalem. Rozmawialiśmy na jego temat z Mariuszem Grabowskim i dajemy dwa lata na ten proces. Jak wszystko pójdzie po myśli oczywiście. Teraz walka na powrót, potem jesienią prawdopodobnie rewanż z Szerzodem Chusanowem, w przyszłym roku dwa solidne pojedynki i jak je wszystkie wygra, to powinna się pojawić ciekawa oferta. Jeśli tak będzie, to Robert nie powinien tym razem się zastanawiać i kalkulować, tylko brać taką walkę.

Padł jak rażony piorunem! Wojna w ringu! NOKAUT ROKU?! [WIDEO]

- Na Twitterze czytam, że Borek robi najlepsze gale w Polsce. Zgadasz się?

- Uważam, że każdy z promotorów ma określony styl. Mogę zgodzić się z tym, że Borek robi najciekawsze gale dla dziennikarzy i kibiców. Jak tylko mi się to nie znudzi, to zawsze będę robić eventy, w których jest wiele znaków zapytania. Nigdy również nie pozwolę na zamykanie karty walk na dwa tygodnie przed walką. Wtedy rywale przyjeżdżają wyłącznie na ścięcie. Ja ostatniego zawodnika na marzec zakontraktowałem 15 lutego, a pierwszych już w styczniu. Adamek zawsze apelował, bym dawał jego rywalom 9-10 tygodni na przygotowania. Tylko wtedy może być dobra bitka. Z szacunku do pięściarzy z zagranicy staram się informować ich o walkach przynajmniej 6-7 tygodni przed galą.

Legenda sportu kupiła 5-tygodniowemu wnukowi KOSMICZNIE drogi zegarek

- Powiedziałeś "jak mi się nie znudzi". Mówiłeś o tym już kilka razy w przeszłości, ale nadal w tym boksie jesteś.

- W Polsacie miałem umowę bardziej koleżeńską, przyjacielską, z imprezy na imprezę. Teraz z Mariuszem podpisaliśmy z TVP kontrakt na trzy lata i na pewno się z niego wywiążemy. A co będzie dalej? Jak skończy się umowa, to dopiero usiądę i zastanowię się. Jedno wiem na pewno – z tych wszystkich moich działalności boks to najtrudniejszy, nierentowny i wyjątkowo niewdzięczny biznes. Na pewno w jakiejś roli zostanę przy boksie do końca życia, ale teraz nie chcę składać żadnych deklaracji.

- W kwietni u Knockout Promotions szykuje dużą galę z walką Artur Szpilka – Łukasz Różański. Też masz w planach coś większego w tym roku?

- Na pewno jest taka idea. W okolicach października i listopada kibice dostaną duży event. I co ważniejsze, będzie to duży event w telewizji otwartej, a nie w PPV. W ogóle gala Szpilka – Różański w PPV to złożona sytuacja – chyba w żadnym innym kraju nie byłoby możliwe, by dana grupa miała kontrakt z telewizją, ta telewizja im płaci, płaci także za prawa do zagranicznych walk pięściarzy tej grupy, a jak przychodzi wielka impreza w kraju, to ląduje ona w PPV i internecie. Dziwne to wszystko. Z drugiej strony stawiam, że przy fenomenalnej promocji, 3-4 gwiazdach na karcie, to frekwencja przy otwartej sprzedaży biletów nie przekroczyłaby czterech tysięcy kibiców na trybunach. Nie ma po prostu koniunktury na boks w Polsce. Wystarczy popatrzeć chociażby na social media pięściarzy, ich zasięgi i interakcje. Ale te interakcje związane tylko z boksem. To, że ktoś jest popularny, ma dużo followersów, którzy śledzą ich każdy krok, nie ma nic wspólnego z przełożeniem na sprzedaż biletów czy PPV.

Diablo Włodarczyk kompletnie ZAŁAMANY. Sąd był dla niego BEZWZGLĘDNY [TYLKO U NAS]

Najnowsze