Przemysław Saleta przeżywa trudne chwile. Odszedł ukochany Franek

2021-04-08 8:28 Marcin Długosz
Przemysław Saleta
Autor: Instagram/przemek_saleta Przemysław Saleta

Wszystkim polskim fanom - nie tylko sportów walki - doskonale znany jest Przemysław Saleta. Były pięściarz utrzymuje kontakt ze swoimi sympatykami za pomocą mediów społecznościowych. Tym razem postanowił wykorzystać te kanały, aby przekazać im bardzo przykrą informację. Sportowiec musi zmierzyć się ze stratą ukochanego Franka, co stanowi dla niego niezwykle bolesne przeżycie i nawet nie zamierza tego ukrywać.

Saleta przez lata zdobywał swoją popularność za sprawą osiągnięć w boksie oraz kick-boxingu. Wrocławianin w trakcie swojej bogatej kariery wywalczył m.in. mistrzostwo świata w kick-boxingu, a także mistrzostwo Polski czy Europy w boksie zawodowym. Tak wielkie sukcesy nie przeszły oczywiście bez echa i spowodowały, że 53-letni obecne mężczyzna zyskał sporą sławę. Do dzisiaj jego poczynania reuglarnie śledzi sporo fanów, z którym były pięściarz utrzymuje kontakt m.in. za pomocą mediów społecznościowych.

Popek na ciężkim treningu

Teraz za pomocą tej drogi Saleta przekazał jednak swoim sympatykom smutne wieści. W wieku trzech lat w środę odszedł bowiem ukochany pies ekspięściarza, Franek. Buldog francuski został zaadoptowany przez wrocławianina w ubiegłym roku. Był wówczas po wypadku, a ogólny stan jego zdrowia należał niestety do kiepskich. Weterynarze zdecydowali się wówczas amputować zwierzęciu łapę. Sportowiec jednak roztoczył nad nim swoją opiekę, ale w ostatnich dniach musiał przełknąć ogromny bół rozstania się z czworonogiem.

Przemysław Saleta już w przeszłości przstrzegał, że zanim ktoś zdecyduje się na adopcję buldoga francuskiego powinien się poważnie zastanowić, czy aby na pewno chce to uczynić. Psy te - mimo że piękne i przyjacielskie - są bowiem obarczone genetycznie wieloma schorzeniami. Gdy zaczynają się problemy, ich opiekunowie często muszą wydać spore sumy pieniędzy, aby zachować czworonogi w zdrowiu. "To nie jest rasa dla każdego" przestrzegał niegdyś pięściarz samemu pielęgnując Franka, który już niestety odszedł.

DON KASJO: Przed walką z Normanem NĘKA MNIE POLICJA | Andrzej Kostyra
Najnowsze