Tak naprawiają rękę Sulęckiego! Polski pięściarz przechodzi rehabilitację po potwornej kontuzji [WIDEO]

2020-02-25 15:37 Mateusz Fudala
Maciej Sulęcki
Autor: TOMASZ RADZIK/SUPER EXPRESS Maciej Sulęcki

Ostatnią walkę stoczył w czerwcu ubiegłego roku, ale w pojedynku o mistrzostwo świata przegrał jednogłośnie na punkty z Demetriusem Andrade (32 l.). Maciej Sulęcki (31 l., 28-2, 11 k.o.) nie zraził się tym niepowodzeniem i szykuje się do ponownego szturmu na szczyt wagi średniej. Najpierw jednak musi wyleczyć kontuzjowaną rękę, nad czym codziennie pracuje w pocie czoła. "Super Express" towarzyszył pięściarzowi w rehabilitacji.

Sulęcki ma problemy z prawą ręką już od dłuższego czasu, ale wcześniej nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji.

- Nie czułem wielkiego bólu, raczej dyskomfort. Jako zawodowy sportowiec jestem do tego przyzwyczajony, było to dla mnie coś normalnego. Po walce z Rosado w marcu ub. roku (Sulęcki wygrał jednogłośnie na punkty, co dało mu przepustkę do walki o pas - red.) nastąpiło jednak apogeum. Zaczęły się duże problemy. Tak duże, że trzeba było operować - powiedział "Super Expressowi" Sulęcki, który przeszedł dwa zabiegi kontuzjowanej ręki.

Miał złamane kości nadgarstka: księżycowatą i łódeczkowatą, pozrywane ścięgna i problemy z nerwami.

- Te kosteczki zaczęły "rotować" w moim nadgarstku. Lekarze musieli je pospinać śrubkami, zrobili rekonstrukcję ścięgien i pousuwali nerwy - tłumaczy obrazowo.

Pięściarz z Warszawy codziennie się rehabilituje, a przy tym trenuje, choć nie uderza jeszcze kontuzjowaną ręką.

- Maciek jest niepokornym pacjentem, ciężko go utrzymać w ryzach i dużo rzeczy robi sam. Dajemy sobie jednak z nim radę - uśmiecha się fizjoterapeuta z kliniki Dr Łokieć Mateusz Chajęcki, który współpracuje z Sulęckim od 9 miesięcy.

- Na obecnym etapie oceniłbym sprawność tej ręki na ok. 60-70 procent. Dążymy do tego, żeby Maciek jak najszybciej odzyskał ruchomość stawu nadgastkowego i by ta kontuzja już nigdy nie wróciła - tłumaczy.

- Ubiegły rok był dla mnie nieudany, między innymi przez tę rękę. Całe życie szedłem do celu, jakim jest mistrzostwo świata, ale przegrałem tę najważniejszą walkę. Jednak na pewno się nie poddam. Zrobiłem krok w tył, ale tylko po to, by się rozpędzić - zapewnia nas "Striczu", który chciałby wrócić do ringu w maju lub czerwcu. - Waga średnia jest najmocniejsza na świecie, mnóstwo w niej zakapiorów i gwiazd, a ja lubię spacer po cienkiej, czerwonej linii. Wierzę, że wkrótce wrócę do rywalizacji z tymi kozakami! - zapowiada.

Najnowsze