FAME 25: FAME MMA stanowczo reaguje po skandalu! Będą konsekwencje
Gala FAME 25 dostarczyła wielu emocji jeszcze zanim rozpoczęły się pierwsze walki, a sam przebieg wydarzenia tylko podgrzał atmosferę. Widzowie dostali dokładnie to, czego oczekują od freak-fightów – intensywne starcia, nieprzewidywalność i kontrowersje. Walki takie jak Sianos kontra Sequento czy pojedynek Denisa Załęckiego z Filipem Bątkowskim w formule boksu bez limitu czasu dostarczyły sporo adrenaliny.
Jednak to walka wieczoru pomiędzy Kamilem "Taazym" Mataczyńskim a Alberto "Afrykańską Maczetą" Simao wzbudziła największe emocje – i to nie tylko sportowe. Od początku było widać, że obaj zawodnicy są dobrze przygotowani, a starcie o pas turniejowego GOAT’a FAME MMA zapowiadało się na zacięte i wyrównane. Taazy skutecznie skracał dystans, unikając mocnych kopnięć ze strony Simao i punktując poprzez obalenia. Jednak walka zaczęła wymykać się spod kontroli, gdy doszło do nieprzepisowych zagrań – najpierw łokieć Taazy’ego w tył głowy Simao, potem uderzenie głową.
Sytuacja osiągnęła punkt kulminacyjny, gdy przez siatkę do klatki wskoczył brat Alberto – Josef Bratan – i fizycznie zaatakował Mataczyńskiego. Mimo że to nie „Afrykańska Maczeta” przekroczyła granicę, to zgodnie z zasadami odpowiedzialność ponosi także za osoby ze swojego narożnika. W efekcie to Simao został zdyskwalifikowany, a walka wieczoru zakończyła się aferą.
FAME MMA wyciągnie konsekwencje wobec Josefa Bratana i Alberto
Gala po raz kolejny pokazała, że w freak-fightach granica między widowiskiem a chaosem potrafi być bardzo cienka – a tym razem została wyraźnie przekroczona. W poniedziałkowym programie „Freak Show” przedstawiciel federacji FAME zabrał głos w sprawie zdarzeń z sobotniej gali.
- Widziałem nagranie z narożnika, widziałem, jak ochrona cały czas sadzała Josefa, pilnowała go. Kilka razy go upominali… Nagle po prostu on się zebrał i w ułamku sekundy poszedł na siatkę – tłumaczył.
Ogromna wpadka włodarzy FAME MMA! Taazy pokazał wszystko po gali. "Odpadały jak zęby"
Po chwili przyznał, że do całej sytuacji nigdy nie powinno dojść i wyciągnięte zostaną konsekwencje.
- Taki incydent nie miał prawa się zdarzyć, ale to są freak-fighty, tu się czasem dzieją rzeczy nieprzewidywalne. […] Na pewno będą wyciągnięte z tego konsekwencje - zaznaczył.
