Kamil Stoch, Piotr Żyła, Paweł Wąsek i Dawid Kubacki do końca walczyli o zwycięstwo przed własną publicznością, ale musieli zadowolić się drugim miejscem. Austriacy okazali się w sobotę minimalnie lepsi, jednak to nie zepsuło humorów polskim skoczkom. W pierwszym konkursie drużynowym tego sezonu stanęli na podium i dostarczyli mnóstwo radości kibicom, choć porażka o punkt budzi pewien niedosyt. Po zawodach przyznał to Adam Małysz, który cieszył się z występu podopiecznych Thomasa Thurnbichlera, ale zwrócił uwagę na minimalną różnicę między Polską a Austrią.
Adam Małysz wytknął dziennikarzom ich słowa. Gorący komentarz po konkursie drużynowym w Zakopanem
- Było trochę dramaturgii, było znów lepiej, a skończyło się porażką o jeden punkt. Z jednej strony lepiej jakby było pięć punktów, bo mniej byśmy to przeżywali, ale drugie miejsce jest naprawdę bardzo dobre - przyznał prezes PZN na gorąco po konkursie. Małysz nie stracił wiary w polskich skoczków nawet po nieco słabszym piątku, po którym wielu kibiców i ekspertów snuło czarne scenariusze.
- Przed konkursem często mówili mi dziennikarze, że po wynikach treningów i kwalifikacji będzie ciężko nawet o podium. Ja mówiłem: "zobaczycie, że będą walczyć o pierwsze miejsce" i tak też się stało - stwierdził "Orzeł z Wisły". Podium w Zakopanem przyniosło sporo szczęścia, ale po raz kolejny Biało-Czerwoni musieli się obejść smakiem zwycięstwa w drużynówce na Wielkiej Krokwi, gdzie wygrali tylko raz w 2018 r. - No tak, ale przed konkursem mówiliście, że nie ma szans na podium, więc zastanówcie się trochę - dodał z uśmiechem Małysz. - Najważniejsze jest to, że była walka i ta walka była na noże.