Finał Pucharu Polski dla Łomży Vive Kielce! Kielczanie WYSZARPALI awans w meczu z Orlen Wisłą Płock

2021-03-18 22:28 ŁOLI
Tomasz Gębala. Vive Kielce
Autor: Cyfra Sport Tomasz Gębala. Vive Kielce

Kibiców piłki ręcznej oraz sympatyków Łomży Vive Kielce i Orlen Wisły Płock nie trzeba specjalnie zachęcać do meczu pomiędzy tymi drużynami. Tym razem obie ekipy spotkały się w półfinale Pucharu Polski i zgodnie z oczekiwaniami, na parkiecie nie zabrakło emocji. Finalnie zwycięsko z tego starcia wyszła drużyna z Kielc, jednak zanim do tego doszło, mecz upłynął kibicom pod znakiem dramaturgii. Vive zmuszone było grać bez wsparcia swojego trenera, który wyleciał na trybuny.

Mecze pomiędzy Łomży Vive Kielce, a Orlen Wisłą Płock to prawdziwa gratka nie tylko dla kibiców tych drużyn, ale również wszystkich sympatyków piłki ręcznej w Polsce. Tym razem obie ekipy trafiły na siebie już w półfinale Pucharu Polski, gdzie starły się o awans do wielkiego finału. Jak można było się spodziewać, już od samego początku na parkiecie nie brakowało emocji, których przybywało z każdą kolejną minutą. Na własnej skórze przekonał się o tym Tałant Dujszebajew, który na swoje nieszczęście mecz dokończył na trybunach. Wszystko za sprawą kontuzji, jakiej nabawił się Daniel Dujshebaev. Kontuzja syna nie wpłynęła najlepiej na trenera kielczan, który postanowił wyładować się na sędziach znajdujących się w pobliżu. Sędzia szybko wyrzucił szkoleniowca z parkietu. 

CZYTAJ TAKŻE: Żona Zielińskiego pokazała KRÓLEWSKI wózek swojego dziecka. Takim cackiem będzie wozić się syn reprezentanta Polski

Pomimo zarysowującej się od czasu do czasu przewagi gospodarzy, ekipa z Płocka nie złożyła broni i nieprzerwanie goniła wynik. Schodząc na przerwę, Łomża Vive prowadziła 14:13 i jasne było, że druga połowa zapowiada się jeszcze lepiej, niż pierwsza odsłona meczu. 

Sprawdź: Adam Małysz leżał półnagi, a młode Niemki oceniały jego ciało. To wszystko, gdy obok była żona. Ale sceny!

Zobacz także: Tak internauci zareagowali na ostatnie powołania Paulo Sousy

Po wznowieniu gry, sytuacja na parkiecie prezentowała się podobnie jak podczas pierwszej połowy. Szczypiorniści Vive wychodzili na kilkupunktowe prowadzenie, by nagle zatrzymać się na kilka minut. Te błędy skrzętnie wykorzystywali zawodnicy z Płocka, który momentalnie doskakiwali do rywali i sprawiali, że cała przewaga topniała z każdą akcją. Dzięki temu, na kilka minut przed ostatnią syreną ciężko było wskazać, kto wyjdzie zwycięsko z tego starcia. Finalnie to jednak kielczanie przychylili szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając 29:27 i meldując się w finale Pucharu Polski. Tam czeka już na nich Grupa Azoty Tarnów. 

Nie przegap: Rafał Pacześ ZDĘBIAŁ, gdy usłyszał prawdę z ust Karola Kłosa. Tego nie mógł się spodziewać, prawdziwy HIT

Komentarze
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze