Najlepszy rozgrywający PlusLigi Ben Toniutti z Zaksy mówi "SE": Kandydatem na mistrza jest... Skra

2020-09-11 5:00 Marek Żochowski
Benjamin Toniutti
Autor: RADOSŁAW JÓŹWIAK/CYFRASPORT Benjamin Toniutti

Powszechnie uważany za największą gwiazdę PlusLigi na pozycji rozgrywającego, 30-letni reprezentant Francji Benjamin Toniutti rozpoczyna w piątek szósty sezon gry w Polsce. Zadomowił się w Zaksie, w której gra od 2015 roku i to głównie z jego powodu kędzierzynianie trzykrotnie w tym okresie sięgali po złoto. Teraz też bronią tytułu, choć formalnie tego z 2019, a nie z 2020 roku, kiedy to przez pandemię triumfatora nie wyłoniono.

– Jeśli ktoś przed ligą pokazał moc, to na pewno wy, dominując w ostatnim turnieju przedsezonowym z udziałem mocnych rywali.

– Po pierwsze, kiedy do wzięcia jest konkretne trofeum, to zawsze wyzwala w nas mobilizację. Po drugie, odbyliśmy naprawdę dobre przygotowania i czuliśmy się znakomicie. Zaksie pomaga też fakt, że nie robiła wielu zmian przed sezonem, trzon składu pozostał, a dojście Kuby Kochanowskiego tylko nas wzmocniło.

– W meczach towarzyskich współpracował pan z Kubą tak płynnie jakbyście to robili od lat.

– Kiedy do nas przyszedł, narzekał na bark, więc nieco opóźniło się jego wejście w pełny trening i nie ułatwiało zgrania. Wolelibyśmy mieć na to więcej czasu. Jednak to jest znakomity zawodnik, świetnie czujący się w ataku nad siatką, więc złapaliśmy rytm bez trudu.

– Zaksa zmieniła się najmniej z drużyn czołówki. To zaprocentuje?

– W naszej grze jest więcej automatyzmu. Stopniowo poznajemy też i wdrażamy się w filozofię siatkarską trenera Nikoli Grbicia (Serb pracuje od roku – red.). Uważam, że jesteśmy dobrze ułożeni pod względem fizycznym, technicznym i mentalnym. Pracowaliśmy nad tym długo i widać efekty. Czujemy się gotowi na wszystko.

Mateusz Bieniek ze Skry wskazał faworyta w startującym sezonie PlusLigi [WYWIAD]

– W PlusLidze obok was sporo działo się na rynku transferowym. Gdy pan patrzy na pozyskane przez inne kluby nazwiska, które robią największe wrażenie?

– Na razie trochę to wróżenie z fusów. Faktycznie do PlusLigi przyszło wielu nowych zawodników, ale w jakim stopniu przełoży się to na wyniki ich zespołów, to zupełnie inna kwestia. Nie patrzę tylko na tych teoretycznie najlepszych, graliśmy na przykład z Zawierciem i widzę w nim stabilny team. Nie można zapominać o Resovii, która buduje coś zupełnie nowego z myślą, by nie skończyło się tak źle jak ostatnio. I ma na to widoki. Na papierze i my jesteśmy mocni, podobnie jak kilka innych klubów. Muszę wymienić Skrę, bo stała się po transferach faworytem ligi. Przecież to drużyna, która i poprzednio była silna, a teraz sprowadziła takich siatkarzy jak Sander i Bieniek, którzy przynoszą dodatkową jakość.

– Akurat Bieńka ma pan dobrze rozpracowanego z czasów trzyletniej wspólnej gry w Zaksie.

– Ale on też wie o mnie i o naszym klubie sporo...

PlusLiga siatkarzy ucieka przed koronawirusem. Jeśli będzie trzeba, powstanie "bańka"

– Jest pan lepiej przygotowany do ligi po tym jak przez pandemię odwołano rozgrywki reprezentacyjne?

– Po raz pierwszy od 12 lat coś takiego mi się zdarzyło. Nie powiem, lubię jechać latem na kadrę. Tym razem czułem się dziwnie, chociaż z pewnością fakt, że nie wpada się do klubu w ostatniej chwili, ale ma dwa miesiące pracy za sobą, nie zaszkodzi.

– Nie boi się pan, że koronawirus storpeduje sezon?

– Czy jest jakaś niepewność? Może w pewnym stopniu tak, ale wolę o tym za wiele nie myśleć. Nie mam wpływu na to, co się zdarzy, staram się stosować do zaleceń sanitarnych, pilnować się, pozostawać pod kontrolą i dbać o zdrowie.

Najnowsze