Sensacja w finale PlusLigi! Jastrzębski Węgiel ogrywa Zaksę w Kędzierzynie!

2021-04-14 22:44 Marek Żochowski
VERVA pokonała ostatnio wicelidera, Jastrzębski Węgiel (3:2).
Autor: Press Focus VERVA pokonała ostatnio wicelidera, Jastrzębski Węgiel (3:2).

Pierwszy mecz finału PlusLigi siatkarzy i od razu wielka niespodzianka! Siatkarze Zaksy Kędzierzyn najpierw zdemolowali Jastrzębski Węgiel w otwierającym secie, by przegrać trzy kolejne partie, tracąc swoje normalne walory i słabnąc z seta na set. Ulegli ostatecznie 1:3 (25:16, 23:25, 19:25, 21:25). Teraz o krok od złota są jastrzębianie, którym do mistrzostwa Polski brakuje jednej wygranej. Kolejna potyczka w niedzielę w Jastrzębiu. – Chcemy rozstrzygnąć tę walkę w dwóch meczach – zapowiedział MVP meczu Tomasz Fornal.

W finale gra się tak jak w całym play-off do dwóch zwycięstw, przy czym wyżej rozstawiona drużyna – w tym przypadku Zaksa, która wygrała sezon zasadniczy – ma przewagę własnego parkietu. Pierwszy i ewentualny trzeci mecz rozegra zatem u siebie. Statystyka przemawia za kędzierzynianami. W dotychczasowych meczach obecnego sezonu ligowego dwa razy po 3:1 wgrywała Zaksa, okazała się też lepsza od jastrzębian w walce o Superpuchar tuż przed początkiem rozgrywek oraz o Puchar Polski, już w tym roku. Na papierze kędzierzyńska ekipa nie ma konkurencji. – Gorąco ufamy, że to my będziemy mistrzami. Każde zwycięstwo w tym sezonie wzmacniało naszą pewność siebie i wiarę w umiejętności. W najtrudniejszych momentach pozostajemy drużyną, trzymamy się razem i dlatego jesteśmy w stanie osiągnąć więcej. Długi sezon za nami, jest zmęczenie fizyczne i psychiczne, ale ekscytacja tym, że możemy zdobyć złoto mistrzostw Polski i wygrać Ligę Mistrzów, powoduje, że to wszystko znika. Liczy się tylko to, co przed nami, jest pełna mobilizacja – mówił przed meczem Aleksander Śliwka, przyjmujący zespołu z Kędzierzyna.

Finał PlusLigi: Zaksa Kędzierzyn - Jastrzębski Węgiel. Oto zabójcza broń jastrzębian

Od początku Zaksa narzuciła swoje warunki i ani się obejrzeliśmy, a faworyt wygrywał już 12:6. Widać było, że gra ze swobodą i w swoim zabójczym rytmie. Jastrzębie nie miało czym odpowiedzieć, nie funkcjonowała ani zagrywka, ani ofensywa, w której brakowało wykończenia. Zaksa zdominowała grę, dawała sobie radę nawet z trudnych piłek, a przeciwnik krwawił nawet przy łatwych. Atak gości nie istniał (ledwie 26 proc.!), pierwszy bombardier Al-Hachdadi zniknął gdzieś jak kamfora. Gra Jastrzębskiego posypała się dokumentnie (20:12 i 23:13 dla Zaksy).

Bartosz Kurek zabrał żonę do RAJU, a ona błysnęła NIESAMOWITYMI NOGAMI! [ZDJĘCIA]

W pierwszym secie była różnica klasy, w drugim dopiero zmiana atakującego przyniosła nowy impuls jastrzębianom. Rezerwowy atakujący do zadań specjalnych Jakub Bucki wszedł za słabego Marokańczyka i od razu pokazał siłę w swojej specjalności – serwisie. Bez kompleksów rozstawiał po kątach przeciwników i ułatwił życie swojemu zespołowi. To dlatego wynik oscylował wokół remisu (12:12), a poza tym Zaksa myliła się częściej na zagrywce. Jastrzębski objął nawet prowadzenie 16:15 po ataku niezawodnego Buckiego, a niebawem podwyższył na 19:16, ponownie za sprawą skutecznego zmiennika. Końcówka była wyrównana, ale goście poczuli wiatr w żagle i doprowadzili do remisu 1:1 w setach.

Siatkarka zastrzelona przez męża. Ich 8-miesięczne dziecko było wtedy w domu

Zaksie wcale nie szło potem lepiej. Przy stanie 8:10 w trzeciej partii i błędzie Aleksandra Śliwki, trener kędzierzynian Nikola Grbić dokonał rzadkiego ruchu, czyli zdjął z boiska żelaznego członka szóstki. Za Śliwkę wszedł daleki rezerwowy Dominik Depowski. Jastrzębie grało coraz swobodniej, miało pomysł na grę, nakręcało się, stało się wyrównanym rywalem i błędy częściej popełniali teraz gospodarze (12:9 dla jastrzębian). Śliwka odetchnął, ale kiedy wrócił, popełnił dwa błędy w ataku, za moment Łukasz Kaczmarek przyłożył w aut i Jastrzębski Węgiel wygrywał nieoczekiwanie już 21:16. Nastąpiła seria zadziwiająco złych akcji Zaksy, niewidywanych u niej przez cały sezon. Przy bardzo słabym ataku kędzierzynianie zaczęli się rozsypywać (17:24).

Rozpędzone Jastrzębie w pierwszej fazie czwartego seta objęło 3-punktowe prowadzenie. Nie było sygnałów, że coś się może rozregulować w dobrze działającej maszynce śląskiej drużyny. Kiedy zablokowała Śliwkę, wygrywała 8:4, a miny kędzierzynian nie były za wesołe. Trener Grbić znowu musiał ich wzywać na przerwę i motywować do lepszej gry, ale za chwilę było 9:4 i z boiska zszedł bardzo słaby tego wieczoru Śliwka. To nie wróżyło dobrze faworytowi niemającemu przecież długiej ławki rezerwowych. Od tego momentu bardzo dobrze przyjmujący zagrywkę goście zaczęli kontrolować mecz (12:6).

Verva Warszawa bliżej brązu i siatkarskiej Ligi Mistrzów. Obroniła pięć meczboli ze Skrą

Zaksie potrzebny był zryw. Po asie Tomasza Fornala przegrywała jednak 11:16, a po takim samym zagraniu Łukasza Wiśniewskiego – 12:18. Ale cztery kolejne punkty Zaksy obudziły jej nadzieje. Jeden punkt straty Zaksy, ale za chwilę znowu trzy w przodzie dla Jastrzębia (21:18). Emocje zaczęły odgrywać wielką rolę. Bucki atakuje na 22:19, Jurij Gladyr posyła asa na 23:19, Fornal atakuje na 24:20 i pierwszy meczbol, niewykorzystany. Za moment kończy Fornal! Jastrzębski wygrywa, sensacja stała się faktem. Właśnie Fornal (17 pkt) został MVP meczu.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze