Joey Abell: Szukam w Polsce rodziny! [ZDJĘCIA]

2018-03-21 8:03 Marta J.Rawicz|wpółpraca MF

We wrześniu ubiegłego roku brutalnie znokautował Krzysztofa Zimnocha. 21 kwietnia wróci do Polski, aby w Częstochowie zmierzyć się z Tomaszem Adamkiem (42 l., 52-5, 30 k.o.). Amerykanin Joey Abell (37 l., 34-9, 32 k.o.) opowiada nam o polskich korzeniach, pracy w szpitalu psychiatrycznym i niedoszłej walce z Mariuszem Wachem.

"Super Express": - Gala, na której wystąpisz, nosi nazwę "Noc zemsty". Myślisz, że Adamek będzie chciał pomścić Krzysztofa Zimnocha?

Joey Abell: - Nawet nie wiedziałem, że taki jest tytuł tej gali, ale organizatorzy mogą ją nazywać jak chcą, a ja i tak pokonam Adamka. Nie będzie żadnej zemsty. Gdybym myślał inaczej, nie wziąłbym tej walki. Adamek jest na pewno lepszym pięściarzem ode mnie, ale jego czas już minął. Teraz moja kolej.

- Jaki masz plan na wygraną?

- . Nie mam planu. Przed tą walką dużo pracowałem nad kondycją, by wytrwać dziesięć rund z Adamkiem. Spróbuję go znokautować, ale nie wiem, czy się to uda. To stary i mądry pięściarz, wie, jak walczyć.

- Odwiedzisz bazylikę na Jasnej Górze przed walką?

- Nie jestem katolikiem, ale jestem chrześcijaninem, więc na pewno pójdę do tego kościoła, bo o nim słyszałem. Nie wiem, czy zdążę przed walką, ale po pojedynku będę miał więcej czasu.

- To twoja druga wizyta w Polsce. Jak wspominasz nasz kraj?

- Za pierwszym razem nie wiedziałem czego się spodziewać, ale byłem mile zaskoczony, wszystko było wspaniałe. Pokochałem ten kraj i jego mieszkańców. Jest mi bardzo bliski, bo. sam jestem Polakiem. Rodzina ojca mojej mamy pochodziła z Polski. Mieli nazwisko Boland. Bardzo bym chciał znaleźć swoich krewnych. Może po naszym wywiadzie ktoś się zgłosi? Po ostatniej walce próbowałem poznać jakieś polskie słowa, ale nie dało rady. Polacy polewali mi wódki i z nauki nic nie wyszło (śmiech).

- Co robisz na co dzień?

- Jestem pielęgniarzem psychiatrycznym. Pracuję w szpitalu dla psychicznie chorych w Minnesocie. Na szczęście udaje mi się godzić pracę z treningami bokserskimi, bo jestem bardzo dobrze zorganizowany.

- Taka robota nie jest depresyjna?

- Jest, bo mam do czynienia z chorymi ludźmi, ale jednocześnie daje mi też wiele satysfakcji. Zwłaszcza kiedy widzę, że pacjenci wychodzą ze szpitala zdrowsi. Czasem w pracy przydaje mi się boks, bo niekiedy muszę użyć siły. A na ringu przydaje mi się wiedza psychiatryczna, bo przecież boks jest też pojedynkiem umysłów.

- Podobno miałeś propozycje walki na gali w maju na Stadionie Narodowym w Warszawie?

- Tak, mogłem walczyć z Mariuszem Wachem. Ale promotor zdecydował, że mam walczyć z Adamkiem. Dla mnie to było bez różnicy, bo mogę walczyć i z jednym, i z drugim.

ZOBACZ: Floyd Mayweather chce kupić angielski klub i Cristiano Ronaldo

Najnowsze