Adrian Mierzejewski o Chinach: Mało kto się tam uśmiecha, ludzie są uzależnieni od telefonów [WIDEO]

2020-04-04 16:40 MC
Adrian Mierzejewski
Autor: Cyfrasport Adrian Mierzejewski i Chris Smalling

W Europie wciąż szaleje pandemia koronawirusa, z którym coraz lepiej radzą sobie Chińczycy. Jednak jeszcze niedawno to za Wielkim Murem zabójczy wirus zbierał swe żniwa. Dramatycznych wydarzeń cudem uniknął Adrian Mierzejewski, polski rodzynek w Chinese Super League. – Gdy wszystko się tam zaczynało, byłem w rodzinnym Olsztynie. I wciąż jestem. Liga jeszcze nie wystartowała i na razie nie wiemy, co będzie dalej – przyznał pomocnik Chongqing Lifan w rozmowie z kanałem "Po Gwizdku" na YouTube.

Adrian Mierzejewski o Chinach

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

Od kilku tygodni Mierzejewski krąży pomiędzy południowymi Chinami, Olsztynem i japońską wyspą Okinawa (tam jego zespół miał zgrupowanie). Za Państwem Środka na razie nie tęskni. - Mieszkałem w Turcji, gdzie ludzie nosili mnie na rękach, żyłem w Arabii, gdzie szejk potrafił mi obiecać Porsche za wygranie meczu, czy w Australii, kraju najbardziej pozytywnych ludzi na świecie. W Chinach jest całkiem inaczej. Mało kto się tam uśmiecha, ludzie są strasznie uzależnieni od telefonów, którymi robią wszystko. Nawet u starszej pani sprzedającej parasolki można zapłacić aplikacją. Nie da się też dogadać po angielsku. Dlatego zacząłem uczyć się chińskiego razem z moimi dziećmi - przyznał w rozmowie z kanałem "Po Gwizdku".

Mats Hummels: Łukasz Piszczek nazywa mnie Smerfem Ważniakiem [WIDEO]

Jeśli Chinese Super League w końcu ruszy, 33-latek wciąż będzie jedynym Polakiem w rozgrywkach. Z klubem z sześciomilionowego miasta wiąże go jeszcze blisko dwuletni kontrakt. Na razie jednak ani on, ani inne gwiazdy ligi, jak Paulinho, Hulk, Oscar czy Marko Arnautović, nie mogą wrócić do Chin. To efekt zaostrzonych środków ostrożności przed nowymi przypadkami koronawirusa.

Joachim Marx: Ta choroba jest straszna, przerażająca, ale wygrałem ten "mecz"

- Wypatruję sygnału, kiedy otworzą w Polsce granice. Trenuję codziennie w domu, mam gumy, pachołki. Siłownie są pozamykane, więc radzę sobie, jak umiem. I czekam - przyznał Mierzejewski.

Najnowsze