Cezary Kulesza nie zostanie członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA
Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, Cezary Kulesza, nie zdołał wywalczyć miejsca w Komitecie Wykonawczym UEFA. W głosowaniu, które odbyło się w czwartek w Belgradzie, polski działacz zdobył 21 głosów, co dało mu ósme miejsce w stawce 11 kandydatów.
Do uzyskania mandatu konieczne było co najmniej 28 głosów, a awansowało siedmiu najlepiej ocenianych kandydatów. Kulesza znalazł się tuż za nimi, co oznacza, że nie udało mu się dołączyć do władz europejskiej federacji.
Choć początkowo wydawało się, że droga do Komitetu Wykonawczego UEFA nie będzie aż tak trudna, polski działacz musiał uznać wyższość swoich rywali. W wyborach przegrał m.in. z przedstawicielami Estonii i Armenii, co było pewnym zaskoczeniem, biorąc pod uwagę siłę polskiej piłki na tle tych krajów.
- Zakończył się kongres UEFA. Przez ostatnie dwie kadencje Polska miała swojego reprezentanta w Komitecie Wykonawczym. Decyzją delegatów w nowej kadencji postanowiono dać szansę przedstawicielom innych państw. Rotacja w tego rodzaju organach jest czymś naturalnym i zgodnym z ideą demokracji. Serdecznie gratuluję wszystkim, którzy zostali dzisiaj wybrani do KW UEFA. Już teraz deklaruję pełną gotowość do współpracy. Przy okazji wyborów odbyłem wiele ważnych rozmów i spotkań. Polska zyskała ważnych sojuszników na arenie międzynarodowej. Kontynuujemy nasze starania o organizację finału Ligi Mistrzów kobiet w 2027 roku oraz EURO 2029 kobiet. Trzymajmy kciuki! - napisał Cezary Kulesza.
Spięcie Boniek – Kulesza w mediach społecznościowych
Na tweeta Cezarego Kuleszy zdecydował się odpowiedzieć były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej, który był członkiem Komitetu Wykonawczego UEFA, Zbigniew Boniek. Dziwił się na słowa aktualnego szefa PZPN.
- Nie wiem, kto to Prezesowi pisze, byłem totalnie oddalony od tych wyborów, ale czytając ten wpis, to narzuca mi się proste pytanie - to po jaką cholerę kandydował? - napisał kąśliwie „Zibi”.
Odpowiedź Cezarego Kuleszy pojawiła się bardzo szybko. Prezes PZPN nie ukrywał, że rozumie decyzję delegatów i wbił szpilkę Bońkowi, przypominając, że i jemu nie udało się od razu zostać szefem polskiego futbolu.
- Zbyszek tchórzostwem byłoby nie spróbować! Po to startowałem, żeby się dostać. To jasne. Delegaci wybrali inaczej - przyjmuje to ze zrozumieniem i w swoim wpisie przedstawiłem, jak to widzę. Wzmocnienie relacji z wieloma federacjami jest dobrym rezultatem samego faktu, że podjąłem rękawice. Sam mówiłeś „nic się nie stało” jak przegrałeś za pierwszym podejściem z Grześkiem. W kolejnych wyborach odniosłeś dwa zwycięstwa. Nie dostałem się, ale wynik nie jest powodem do wstydu. Gratuluję owocnych dwóch kadencji i dzięki za Twoje zaangażowanie w Komitecie Wykonawczym. Łączy Nas Piłka – odpowiedział.