Trener polskich siatkarzy ma apel do kibiców. Chodzi o igrzyska w Tokio

2019-08-12 13:02
Vital Heynen
Autor: Cyfra Sport Vital Heynen

Trzeba było dziwaka z zaskakującymi pomysłami, by w reprezentacji Polski siatkarzy zapanowały inne porządki, pojawiła się nowa jakość treningu, podskoczył sportowy poziom, poprawiła się atmosfera, przyszły wielkie wyniki. I, co najciekawsze, trener Vital Heynen utrzymał to wszystko w drugim roku kadencji, co poprzednikom się nie udało. To zapowiada, że będziemy świadkami kolejnych wielkich wydarzeń z udziałem belgijskiego szkoleniowca. A sam selekcjoner ogłosił w poniedziałek specjalny apel do kibiców.

– Nie muszę nikomu poza sobą nic udowadniać. Całe szczęście, że to ja jestem trenerem, a nie dziennikarze. – w swoim stylu rzucił podczas wygranych kwalifikacji olimpijskich w Gdańsku, pytany o niektóre decyzje kadrowe i formę podopiecznych. I znowu był górą.

Od blisko 15 lat, gdy reprezentację Polski siatkarzy prowadzą wyłącznie obcokrajowcy, nie zdarzyło się, by w drugim sezonie ich pracy po dużym sukcesie nie przyszła spektakularna porażka.

Zaczęło się od Raula Lozano, który po zdobyciu wicemistrzostwa świata zaliczył fatalne mistrzostwa Europy. Jego następca Daniel Castellani został mistrzem Starego Kontynentu, by po 12 miesiącach odejść ze stanowiska po katastrofie w mistrzostwach świata. Andrea Anastasi w pierwszym roku pracy poprowadził zespół do dwóch medali Ligi Światowej i ME, ale za rok poległ na igrzyskach w Londynie. Stephane Antiga po złocie mundialu 2014 też spuścił z tonu z drużyną narodową i nic więcej nie osiągnął.

Dla odmiany Heynen triumfuje. Po sensacyjnym mistrzostwie świata w 2018 roku, ma już na koncie dwa kolejne sukcesy w tym sezonie reprezentacyjnym, a przecież na horyzoncie jeszcze wrześniowe mistrzostwa Europy, w których będziemy głównym faworytem.

– Ludzie w Polsce wciąż mi powtarzali, że w drugim troku pracy trenerom siatkarzy się nie udaje– skomentował Heynen. – Z nami jest inaczej. Właśnie awansowaliśmy do igrzysk w Tokio, a wcześniej zdobyliśmy brąz Ligi Narodów. Chyba nieźle nam idzie? Przestańcie więc w końcu mówić, że coś się nie uda. My pracujemy jak trzeba, mamy dobrą drużynę i sztab, a wtedy bez znaczenia czy to pierwszy, drugi czy siódmy rok, możemy w każdym osiągać dobre wyniki – przekonywał.

Showmanem i ekscentrykiem pozostał do końca kwalifikacji olimpijskich. Po wygraniu 3:1 ze Słowenią wyszedł na środek Ergo Areny i podziękował kibicom po polsku, mimo że... nie zna naszego języka.

– O przepraszam, znam pięć słów, no dobrze, może siedem. I użyłem wszystkich. Pod koniec meczu ze Słowenią postanowiłem, że to zrobię. Uznałem, że kibice zasłużyli na podziękowania – wyjaśnił uśmiechnięty od ucha do ucha.

A dzień po wywalczeniu awansu na igrzyska, Heynen napisał na Twitterze: "Tokio, sobota, 8 sierpnia 2020 o 14.15 czasu polskiego. Zapiszcie tę datę w kalendarzu. Wtedy chcemy napisać historię pod tytułem złoty medal. Dzięki dla Gdańska, naszych wspaniałych siatkarzy, niesamowitych fanów za zrobienie pierwszego kroku".

Najnowsze