Ostani kwadrans przed przerwą był zdecydowanie najlepszym fragmentem gry polskiego zespołu w pierwszej odsłonie. Podopieczni Jerzego Brzęczka wreszcie zaczęli mocniej naciskać na rywali i raz po raz stwarzali sobie okazje, po których pachniało bramką. Trzeba jednak przyznać, że często brakowało szczęścia, które niektórzy nazwaliby jednak precyzją - a to interweniował Begović, a to futbolówka przechodziła po nodze bośniackich defensorów. Aż wreszcie się udało! Kamil Grosicki posłał idealną piłkę z rzutu rożnego, którą na gola strzałem głową zamienił Kamil Glik. Defenesor uczcił w ten sposób swój 75. występ z orzełkiem na piersi, co z pewnością daje mu jeszcze jeden, dodatkowy powód do wielkiej dumy!

i