Przed przerwą brakowało ostatniego podania i strzału
Poprzednio Pajor strzeliła gola w grudniowym starciu z Austrią, który przypieczętował wtedy pierwszą w historii promocję reprezentacji Polski do mistrzostw Europy. Meczami w Lidze Narodów nasze piłkarki przygotowują się do czerwcowych finałów. Trzeba przyznać, że podczas turnieju przyjdzie im grać z topowymi drużynami. W grupie mają: Niemki, Szwedki i Dunki.
- Bośnia grała bardzo intensywnie - powiedziała Ewa Pajor, cytowana przez PAP. - Rywalki były ustawione piątką w obronie. W pierwszej połowie też była dobra gra, ale brakowało ostatniego podania i strzału - analizowała.
W drugiej połowie Polki podkręciły tempo
O sukcesie kadry kobiecej zadecydowała druga część spotkania, w której cztery razy znalazły sposób na defensywę ekipy z Bałkanów. Łupem bramkowym podzieliły się: Pajor (dwa gole), Ada Achcińska, Klaudia Słowińska i Martyna Wiankowska. Następne spotkanie już 8 kwietnia (godz. 15.30). Rywalkami znowu będzie ekipa Bośnii i Hercegowiny.
- Druga połowa wyglądała zdecydowanie lepiej - tłumaczyła Pajor, cytowana przez PAP. - Podkręciłyśmy tempo i to było kluczowe. Gra w reprezentacji w każdym meczu i strzelanie goli to zawsze jest piękne uczucie. Wygrałyśmy 5:1 po bardzo dobrej grze i jestem z tego naprawdę zadowolona - zaznaczyła
Ewa Pajor: Mecz z Chelsea będzie ekscytujacy
W tym sezonie Pajor w barwach Barcelony spisuje się wybornie. Będzie próbowała wygrać kobiecą Ligę Mistrzów. Na drodze do finału klub z Katalonii trafił na Chelsea Londyn, która świetnie poczyna sobie w lidze angielskiej. Czego spodziewa się reprezentantka Polski po starciu w półfinale Champions League?
- To będzie bardzo ekscytujące spotkanie. Chelsea to bardzo wymagająca drużyna, ale będziemy walczyć, żeby zagrać w finale w Lizbonie - wyznała Pajor, cytowana przez PAP.
- Gra w reprezentacji w każdym meczu i strzelanie goli to zawsze jest piękne uczucie. Wygrałyśmy z Bośnia i Hercegowiną 5:1 po bardzo dobrej grze. Jestem z tego naprawdę zadowolona - powiedziała Ewa Pajor, cytowana przez PAP.