Strzelił hat-tricka z Herthą, trafi do reprezentacji?! SUPERSNAJPER z Niemiec kusi Brzęczka!

2020-09-14 15:07 Jerzy Chwałek
Martin Kobylański
Autor: Michael Titgemeyer via www.imago-images.de/Imago Sport and News/ Martin Kobylański

Martin Kobylański (26 l.) był bohaterem I rundy Pucharu Niemiec. Grający w barwach beniaminka 2. Bundesligi - Eintrachtu Brunszwik strzelił hat tricka. Dzięki któremu jego drużyna wygrała z Herthą 5:4 i wyrzuciła berlińczyków z pucharu. - Być może był to mój najlepszy mecz w piłce klubowej, biorąc pod uwagę szczebel rozgrywek i klasę przeciwnika – mówi „Super Expressowi” Kobylański, były piłkarz juniorskich reprezentacji Polski i… Niemiec, bo zachodni sąsiedzi kilka lat temu bardzo o niego zabiegali.

„Super Express”: - Zrobiliście dużo szumu, a ty szczególnie swoimi golami i wyeliminowaniem Herthy...

Martin Kobylański: - Cieszę się, że mogłem dołożyć cegiełkę albo nawet dwie do tego zwycięstwa, ale cała drużyna pokazała duże umiejętności. Nie chowaliśmy się, ale graliśmy otwartą piłkę.

- Co takiego wydarzyło się w ostatnim okresie, że znów grasz w piłkę na miarę wielkiego talentu?

- Okres kiedy byłem w Lechii Gdańsk (od lutego 2016 do stycznia 2017) był dla mnie piłkarsko nieudany, skoro zagrałem tylko krótko w trzech meczach ligowych. Jestem i czuję się Polakiem, ale powrót do Niemiec dobrze mi zrobił. Tutaj się urodziłem i mam wielu znajomych, co jest ważne. Chciałem wrócić i grać nawet w trzeciej lidze. Trafiłem do Preussen Munster. To był dobry wybór, bo czasami trzeba zrobić krok w tył, żeby później wykonać dwa do przodu.

Wielki KONFLIKT Kloppa z Lampardem. Tak OSTRO jeszcze nie było!

- Jakie były przyczyny niepowodzenia w w Lechii, do której szedłeś jako piłkarz, który miał już występy w Bundeslidze w barwach Werderu?

- Było kilko powodów, ale za bardzo nie chcę do tego wracać. Powiem tylko, że nie miałem satysfakcji z mojej roboty. Tutaj w Niemczech każdy chce, żebym grał i na boisku dawał z siebie wszystko. Okres w Lechii był ciężki dla mnie i dla całej rodziny, ale mentalnie dzięki temu stałem się silniejszy.

- Czyli wybór Lechii w tamtym okresie był błędem?

- Czy ja wiem? Może moja kariera potrzebowała tego, żeby nastąpił taki „klik” w głowie i wszystko wróciło na właściwe tory. Na pewno nie tak sobie wyobrażałem grę i swoje statystyki w Lechii, ale to już temat zamknięty.

NEWS SE: Zagłębie Lubin odpowiada Osijekowi na trzecią ofertę za Damjana Bohara

- Chyba całkiem niedawno zmieniłeś stan cywilny. Ma to wpływ na twoją postawę na boisku?

- Niewiele więcej jak tydzień temu się ożeniłem! Zawsze będę powtarzał, że jeśli życie prywatne się układa i jest w nim harmonia, to przekłada się na postawę na boisku. Rodzice wspierali mnie cały czas w trudnym okresie w Lechii. Żona jest Niemką i pochodzi z Bremy, ale można z nią porozmawiać po polsku, bo postawiłem sobie za cel, żeby mówiła i w moim rodzinnym języku.

- Zabiegała o ciebie reprezentacja Niemiec, bo grałeś w niej jeszcze w kadrze U-18. Twoje miejsce jest w pierwszej Bundeslidze?

- Chcę teraz robić krok po kroku, a nie próbować stawiać czterech od razu. Moim marzeniem jest wrócić na na najwyższy szczebel czyli do Bundesligi. Ale na marzenia trzeba pracować na każdym treningu i meczu dawać z siebie 100 procent. Niektórzy piłkarze dojrzewają w wieku 18-19 lat, a ja może potrzebowałem na to więcej czasu.

Kolejny klub zainteresowany polskim kadrowiczem. Dokąd trafi Thiago Cionek?

- Trener chyba szczególnie docenia szczególnie twoją postawę skoro zostałeś kapitanem Eintrachtu?

- Na razie pełniłem tę funkcję we wszystkich sparingach i meczu pucharowym, ale trener daje sobie jeszcze 2-3 tygodnie czasu, żeby ostatecznie wybrać, kto będzie kapitanem.

- A w dalszym ciągu masz marzenia o występach w reprezentacji Polski? Wcześniej grałeś we wszystkich kategoriach wiekowych aż do U-21 u trenera Marcina Dorny.

- Zawsze były, są i będą. Mój tata grał w reprezentacji Polski i to mnie mobilizuje, żeby pojechać na zgrupowanie pierwszej reprezentacji i w niej zagrać. To jest chyba moje największe marzenie piłkarskie. Będę ciężko pracował i próbował pokazywać się, na razie w drugiej Bundeslidze, więc może selekcjoner reprezentacji Polski mnie zauważy.

- Od czasu gdy grałeś w U-21 u trenera Marcina Dorny minęło sześć lat. Czy od tamtego momentu miałeś jakiś kontakt z polską federacją?

- Nie. Natomiast utrzymuję kontakty z polskim piłkarzami z którymi wówczas grałem, głównie z Piotrem Zieliński, Tomkiem Kędziorą, rzadziej z Arkiem Milikiem. Już po meczu z Herthą Piotrek pogratulował mi strzelenia hat tricka, podobnie zresztą jak Rafał Gikiewicz, który wcześniej był piłkarzem Eintrachtu Brunszwik.

Kolejny transfer wicemistrza Polski. Ukraiński obrońca podbije Ekstraklasę?

Wyświetl ten post na Instagramie.
💍 Post udostępniony przez Martin Kobylanski (@kobylanski10)
Wyświetl ten post na Instagramie.
⚽️⚽️⚽️❤️ #mk10 Post udostępniony przez Martin Kobylanski (@kobylanski10)
Najnowsze