Michał Kubiak dla „Super Expressu”: To Vital jest tutaj szefem [WYWIAD WIDEO]

2020-07-07 15:00 Marek Żochowski
Michał Kubiak
Autor: Cyfrasport Michał Kubiak

Kiedy selekcjoner kadry siatkarzy Vital Heynen jest pytany czy ma pewniaków na igrzyska olimpijskie, zawsze pada tylko jedno nazwisko: Michał Kubiak. A co z innymi? – Moglibyśmy się czarować, że jest trzydziestu chłopaków mających szansę pojechać na igrzyska, ale tak nie jest – podkreśla kapitan reprezentacji Polski w rozmowie z „Super Expressem” podczas obozu w Spale.

„Super Express”: – Czym się różni ten obóz od poprzedniego?

Michał Kubiak: – Mniej spotkań wieczornych, a więcej samej siatkówki i treningu na siłowni, bo to jest dla nas najważniejsze.

– „Spotkania wieczorne” zabrzmiało intrygująco. Rozwiniesz tę wypowiedź?

– Tego nie można rozwijać. To są takie spotkania, podczas których siedzimy przy ognisku i rozmawiamy o życiu.

Michał Kubiak o igrzyskach: Z tej dziewiętnastki trener wybierze skład na Tokio

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.

– Pierwszego dnia Vital Heynen pozwolił wam decydować, co będziecie robić. Pojawił się film, na którym rozmawiasz z kolegami, ustalając plan obozu.

– Dobra, dobra. Znamy Vitala, wiemy, że to tak nie do końca jest. Trochę chleba w życiu zjedliśmy i wiemy, o co w tym wszystkim chodzi. Vital jest tutaj szefem i jeżeli prosi nas o poradę, to my chętnie jej udzielamy. Nie ma dla nas najmniejszego problemu, jeśli trener powie, że mamy dwa, trzy czy pięć treningów. Wszystko wykonujemy najlepiej jak potrafimy. I nie chodzi o to, kto decyduje, lecz o to, by znaleźć wspólny mianownik do tego, co tutaj się dzieje. Trener jest bardzo kreatywny, ma różne pomysły na życie i treningi, ale i on znalazł się po raz pierwszy w takiej sytuacji jak obecnie. My dostosowujemy się do tego, co zostanie przez niego zaproponowane. W normalnej sytuacji wyglądałoby to wszystko inaczej.

Polscy siatkarze trafili na kwarantannę. Po dwóch tygodniach mogą zacząć treningi

– Z powodu pandemii obozy są zupełnie inne, ale mimo wszystko sporo wam dają?

– Na pewno. Rzeczywistość jest inna. Staramy się do niej zaadaptować najlepiej jak potrafimy.

– Przełożone o rok igrzyska działają na plus czy na minus kadry?

– Można by o tym godzinami rozprawiać. Mogę mówić za siebie. Z tym, że w tym roku nie ma żadnych poważnych imprez, czuję się bardzo dobrze. Miałem czas na to, żeby odpocząć, spędzić czas z rodziną, pobyć ojcem i mężem na cały etat, a nie pół czy jedną trzecią. Z tego się najbardziej cieszę, a to, że nie zagrałem dwudziestu spotkań, nie ma dla mnie dużego znaczenia. Oczywiście chcielibyśmy wszyscy być w rytmie meczowym, ale od przerwy w grze jeszcze nikt nie zginął. Ona też się nam należy jak psu buda.

Hit transferowy, mistrz świata wzmocnił Vervę Warszawa. Artur Szalpuk zagra w stolicy [WIDEO]

– Świadomość, że to z dziewiętnastki powołanej do Spały będzie wyłaniany olimpijski skład, pomaga wam, lepiej motywuje?

– Trener we wszystkim co robi ma plan. W tym, że nas jest w Spale dziewiętnastu, a nie dwudziestu pięciu czy trzydziestu, jest jakiś cel. Moglibyśmy się czarować, że jest trzydziestu chłopaków mających szansę pojechać na igrzyska, ale tak nie jest. Trener najprawdopodobniej wybierze z naszej dziewiętnastki, oczywiście pod warunkiem, że nie będzie kontuzji czy nieprzewidzianych wydarzeń.

– Kiedy pytamy Heynena, czy ma pewniaka na igrzyska, zawsze pada twoje nazwisko. To chyba miłe poczucie?

– Gdybym był trenerem i miał kapitana, to też byłby dla mnie pewniakiem do wyjazdu. Cieszę się, że trener obdarza mnie zaufaniem i widzi we mnie nie tylko dobrego kapitana, ale i dobrego zawodnika. To dla mnie ważne, że nie jestem tu tylko za zasługi, ale za to, że mogę dać dużo tej drużynie pod względem sportowym.

Karol Kłos: Czekanie na igrzyska olimpijskie nie może nam zaszkodzić [WYWIAD WIDEO]

– Los igrzysk nadal nie jest pewny. Znając dobrze Japonię, sądzisz, że organizatorzy zrobią wszystko, by się jednak odbyły w 2021 roku?

– Nie jestem chyba dobry w prognozowaniu takich rzeczy, bo wydawało mi się, że igrzyska nie zostaną przełożone, a jednak tak się stało. Na pewno nie przełożą ich drugi raz, czyli albo będą za rok, albo wcale. Oczywiście wolelibyśmy opcję optymistyczną, bo mamy na nich coś do zrobienia. Jeśli ich nie będzie, życie potoczy się dalej i trzeba sobie z tym poradzić.

Najnowsze