Rozgrywający Zaksy Ben Toniutti opowiada „SE” jak świętował sukces w Weronie. „Całą noc nie zmrużyłem oka”

2021-05-02 11:38 Marek Żochowski
Siatkówka, Zaksa Kędzierzyn, Liga Mistrzów, finał, siatkarze, Paweł Zatorski, Ben Toniutti
Autor: CEV Paweł Zatorski i Ben Toniutti z pucharem za triumf w Lidze Mistrzów

Siatkarze Zaksy Kędzierzyn mieli jedynie parę godzin na świętowanie triumfu nad Itasem Trentino w finale Ligi Mistrzów w Weronie, ale nie mogli przedłużać celebracji w nieskończoność. Już w niedziele przed południem czekał ich powrotny czarter do Katowic. To była więc krótka i raczej nieprzespana noc dla kędzierzynian w mieście Romea i Julii. O tym jak wyglądały godziny bezpośrednio po zwycięskim spotkaniu i jakie znaczenie dla Zaksy, polskiej siatkówki i dla niego samego ma ten sukces, „Super Expressowi” opowiedział francuski rozgrywający złotych medalistów Ligi Mistrzów Benjamin Toniutti.

„Super Express”: – To była nieprzespana noc?

Ben Toniutti: – Długo świętowaliśmy i chociaż próbowałem, to nie udało mi się zasnąć. Jednak emocje i ekscytacja wzięły górę. Trudno było powrócić do spokojnego rytmu. Poza tym siedziałem bez przerwy w telefonie, dostałem prawie dziewięćdziesiąt wiadomości na WhatsAppie od rodziny i znajomych, a życzeń na Instagramie nawet nie zliczę.

– Jak świętowaliście?

– Najpierw spędziliśmy jeszcze dużo czasu po meczu w hali i szatni. Po powrocie do hotelu celebracja trwała w najlepsze. Skończyła się nad ranem. Miło było znaleźć się razem w takim momencie i móc się radować z historycznego wyczynu dla nas wszystkich, popijaliśmy piwo i zwyczajnie cieszyliśmy się chwilą.

Zaksa Kędzierzyn – Itas Trentino 3:1. Zobacz jak polski zespół wygrał siatkarską Ligę Mistrzów [SKRÓT MECZU]

– Tuż po meczu trener Nikola Grbić padł na parkiet, ukrył twarz w dłoniach i płakał. U pana też pojawiła się łezka w oku?

– Przez pierwsze pięć minut miałem na pewno mokre oczy, poza tym tak naprawdę chyba nie do końca zdawałem sobie sprawę, co się właściwie dokonało. To też wynikało z faktu, że byłem jeszcze przed momentem niezwykle skupiony na samym meczu. Potem gdy przyszło lekkie uspokojenie, pomyślałem o całym naszym długim sezonie, o wszystkim, przez co trzeba było przejść w jego trakcie. Niesamowite uczucie. Przyjechałem do Kędzierzyna w połowie lipca ubiegłego roku i spędziłem tutaj osiem miesięcy bez przerwy, bez możliwości wyjazdu do Francji. Jeśli tak morderczy okres, tak wyczerpujący sezon kończy się w ten sposób, to jest coś nieprawdopodobnego. Wszyscy na to czekali, każdy o tym marzył. A jak wiem, w całej Polsce kibice byli z nami.

Paweł Zatorski o zwycięstwie Zaksy w Lidze Mistrzów: Jest wielka euforia

– Nie jesteście w tym sezonie mistrzami Polski, ale pewnie każdy triumfator PlusLigi, nie tylko Jastrzębie, natychmiast wymieniłby swoje złoto na wasz puchar Ligi Mistrzów?

– Liga Mistrzów to najwyższy poziom rywalizacji klubowej, więc jeśli wygrywasz, dokonujesz rzeczy wyjątkowej. Możemy teraz spokojnie stwierdzać, że jesteśmy najlepsi w Europie. Co można powiedzieć więcej... Jest perfekcyjnie!

Trener Zaksy Kędzierzyn Nikola Grbić popłakał się po wygraniu Ligi Mistrzów

– Po takim wyczynie możecie już chyba spokojnie zapomnieć o smutkach z finału ligowego? Nikt nie będzie do tego wracał.

– W tym momencie oczywiście, co nie znaczy, że nie odczuwamy w dalszym ciągu rozczarowania przebiegiem walki o złoty medal PlusLigi. Musieliśmy się pogodzić z tym srebrem, ale sposób w jaki zakończyliśmy sezon, przyniósł nową radość i jakże cenne złoto. Nie myślę o lidze, cieszę się z tego, co udało się osiągnąć w pucharach.

– Ten wybitny sezon Zaksy w Europie skończy się też odejściem wielu siatkarzy z klubu (m.in. Toniuttiego, który ma się przenieść do Jastrzębia – red.). To nie jest trochę smutne, że pewien etap się zamyka w Kędzierzynie?

– To nie jest dobry moment na takie rozważania. Nie rozmawiajmy w tej chwili o innych rzeczach niż triumf w Lidze Mistrzów. Mamy celebrować nasz wyczyn, radować się razem z kibicami i całym klubem. W ciągu kilku następnych tygodni zobaczymy, co się wydarzy. Teraz bądźmy po prostu szczęśliwi, bądźmy wciąż razem i zachwycajmy się tym, czego wspólnie dokonaliśmy. Myślmy jedynie o tym, że napisaliśmy nowy rozdział w historii.

Siatkówka, Zaksa Kędzierzyn, Liga Mistrzów, finał, siatkarze, radość
Autor: CEV Siatkarze Zaksy celebrują triumf w Lidze Mistrzów

MVP finału Ligi Mistrzów Aleksander Śliwka: Poszliśmy w ogień za trenerem

– Jak umieszcza pan ten sukces w swojej karierze siatkarskiej? To największy wyczyn czy jeden z największych?

– Na pewno wygranie Ligi Mistrzów w tym sezonie było wielkim osiągnięciem i wyzwaniem. Przypomnę, że trafiła nam się najgorsza z możliwych drabinka w play-off. Pokonaliśmy jednak Lube i Zenit, a na koniec Trentino. Przebyliśmy niesamowicie trudną drogę do tego triumfu. Jeśli chodzi o mnie, to wygrana w Lidze Mistrzów była od zawsze jednym z moich wielkich siatkarskich celów i marzeń do spełnienia. Zdaję sobie sprawę jak niełatwe do zrealizowania. Ten sukces smakuje podobnie jak mistrzostwo Europy z Francją (Trójkolorowi zdobyli złoto w 2015 r. – red.) czy pierwsze miejsca w Lidze Światowej (2015 i 2017 – red.).

Tak wyglądała ostatnia akcja meczu Zaksa – Trentino. Zobaczcie gigantyczną radość siatkarzy z Kędzierzyna [WIDEO]

– Najkrócej: co sprawiło, że Zaksa w tym sezonie przeszła przez Ligę Mistrzów jak burza?

– Duch drużyny. Graliśmy wszyscy razem, pomagając sobie, będąc ze sobą na dobre i na złe. Pokazywaliśmy wiele razy, że ważne jest to jak się kończy mecz, a nie jak się zaczyna, że umiemy radzić sobie nawet w złym położeniu, nie tracąc koncentracji aż do najważniejszych akcji. Trwaliśmy w swoim rytmie, bez przerwy napieraliśmy, bez względu na to jak dobrze w danej chwili mógł grać przeciwnik. I tak właśnie wychodziliśmy z największych opresji w rywalizacji z Lube, Zenitem i Trentino.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze