Krzysztof Głowacki ODPOWIADA promotorowi: „Przerywam milczenie!” [WYWIAD]

2020-09-18 22:01 Mateusz Fudala
Krzysztof Głowacki przerywa milczenie
Autor: Tomasz Radzik Krzysztof Głowacki przerywa milczenie

Wywiad z Andrzejem Wasilewskim, który opublikowaliśmy w piątkowy poranek odbił się głośnym echem w środowisku bokserskim. Słowami promotora, delikatnie mówiąc, zaskoczony był Krzysztof Głowacki (31-2, 19 k.o.), który skontaktował się z redakcją „Super Expressu”, by przedstawić swoją wersję. Były mistrz świata 12 grudnia w Londynie ma walczyć z Brytyjczykiem Lawrencem Okolie (14-0, 11 k.o.) o odzyskanie pasa mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej, ale w ostatnim czasie trudno jest mu skoncentrować się na walce…

„Super Express”: - Rozumiem, że chcesz się odnieść do wywiadu, jakiego udzielił nam twój promotor Andrzej Wasilewski?

Krzysztof Głowacki: - Nie ukrywam, że frustracja rośnie, gdy czytam takie wypowiedzi. Niestety, mam wrażenie, że mój promotor przyzwyczaił się do tego, że Główka nigdy się nie odzywał i nie zgłaszał pretensji. Nie ważne, czy miałem podpisany kontrakt na walkę czy nie, wychodziłem do ringu i nic nie mówiłem. I najgorzej zawsze na tym wychodziłem. Koniec z tym. Zacznę się odzywać, tym bardziej, że mam przed sobą walkę o mistrzostwo świata.

Andrzej Wasilewski UJAWNIA: „Kontrakt na walkę Głowackiego będzie bardzo szybko. Współpraca z PZB? Powinniśmy to rozważyć”

- Po kolei. Masz już kontrakt na walkę z Okolie?

- A skąd. W grudniu ub. roku zostaliśmy wyznaczeni do walki o pas, później, bodaj w czerwcu, miał się odbyć przetarg, którego nie było. Skoro nie było przetargu, to oznacza, że promotorzy się porozumieli. Chyba powinienem być o tym poinformowany?

- „Krzysiek naciskał mnie, bym codziennie wydzwaniał i pisał do Eddiego Hearna, co moim zdaniem osłabia naszą pozycję negocjacyjną. Ale chciał, to proszę bardzo, dodawałem go do wiadomości i ze wszystkim był na bieżąco” – powiedział mi Andrzej Wasilewski.

- Przyznaję, że poprosiłem promotora o dodanie mnie do mailowej korespondencji, ale skończyło się na dwóch wiadomościach, na które zresztą Eddie Hearn nie odpowiedział. Nie kazałem promotorowi wydzwaniać do Wielkiej Brytanii, chciałem tylko zobaczyć kontrakt. Powtórzę, skoro nie było przetargu, to oznacza, że osiągnięto porozumienie. Dlaczego nie zostałem o tym poinformowany? Przecież to ja wychodzę do ringu, to ja boksuje i chyba coś powinienem wiedzieć?

Jestem profesjonalistą i chciałbym choć raz mieć wszystko ustalone przed rozpoczęciem przygotowań. Na ile lecimy przed galą? Ile osób mogę zabrać? Ile mam biletów? Za jakie pieniądze boksuję? Na obozie chciałbym mieć czystą głowę, a nie zajmować się tym, czym nie powinienem.

TYLKO W SE: Głowacki SZCZERZE o skandalicznej walce z Briedisem: Odłączyło mnie zupełnie... [WIDEO]

- Do tej pory tak nie było?

- Koledzy w grupie zawsze mieli wszystko ustalane przed walką. Ja nie, bo siedziałem cicho. Wiesz kiedy podpisywałem kontrakt na pojedynek z Marco Huckiem (w 2015 roku Głowacki w fenomenalnym stylu znokautował Niemca w 11. Rundzie i zdobył pas WBO wagi junior ciężkiej – red.)? Po ważeniu. To są jaja!

Przez 12 lat się nie odzywałem i teraz pierwszy raz otwarcie mówię: chcę mieć wszystko jasne przed przygotowaniami. Nie chcę już biegać przed walkami i załatwiać różnych rzeczy.  Jestem doświadczonym pięściarzem, byłym mistrzem świata i po prostu chciałbym być traktowany jak inni. Czy Tomasza Adamek na ważeniu podpisywał kontrakty? On by to wyśmiał.

- Na Facebooku napisałeś: „Taka ciekawostka- mój kolega z teamu podpisał kontrakt, choć nawet nie zna daty i to jest moim zdaniem fajne podejście z szacunkiem do zawodnika... Miejmy nadzieje, ze niebawem i ja doczekam się poważnego traktowania”. Chodziło o Kamila Szeremetę?

- Tak, z tego co wiem to on już podpisał kontrakt w ubiegłym roku, bo początkowo jego walka miała odbyć się na początku 2020 roku. Czyli podobnie, jak moja. Ja rozumiem, że wybuchła pandemia i wszystko się przesunęło, ale dlaczego nie widziałem wciąż kontraktu?

Przy walkach o mistrzostwo świata to norma, że najpierw ustalasz warunki, finanse, bilety, hotele, a dopiero później dobierają datę i miejsce. A w moim przypadku jest data, miejsce, a finanse na samym końcu. Chyba tylko ja mam takiego pecha…

- To zamieszanie nie pomaga z pewnością w przygotowaniach…

- Szykuję się pod 12 grudnia. 5 października lecimy na obóz, prawdopodobnie do Hiszpanii. W poniedziałek mam spotkanie z trenerem Fiodorem Łapinem i promotorem Andrzejem Wasilewskim i liczę, że zamkniemy te wszystkie sprawy tak, bym miał czysta głowę i mógł skupić się wyłącznie na treningach.

Mam nadzieję, że w końcu dojdzie do tej walki. Nie boksowałem półtora roku, czuję niesamowity głód ringu. Nie mogę się doczekać!

Najnowsze