"Nie chcemy wojen, chcemy budować polski boks" - Queensberry Polska, nowa siła na rynku?

2020-10-16 19:15 Mateusz Fudala
Marian Kmita, Mariusz Krawczyński, Francis Warren
Autor: Archiwum prywatne Marian Kmita, Mariusz Krawczyński, Francis Warren

O wejściu do Polski grupy promotorskiej Queensberry, należącej do słynnego Franka Warrena, mówiło się w środowisku od kilku miesięcy. W czwartek oficjalnie poinformowano o powstaniu Queensberry Polska, która 21 listopada na Zamku w Gniewie zorganizuje premierową galę. "Super Express" sprawdził, kto stoi za przedsięwzięciem i jakie cele stawia sobie grupa. A te są naprawdę ambitne!

Na początek podstawowe informacje: premierowa impreza Queensberry Polska odbędzie się 21 listopada, a organizatorzy kreatywnie nazwali ją "Fight Knight" ("Bitwa Rycerzy"). Dlaczego "Rycerzy"? Bo gala odbędzie się w malowniczej scenerii zbudowanego w XIV w. Zamku w Gniewie. To tutaj rezydowali m.in. Zygmunt III Waza, czy Jan III Sobieski. Podczas imprezy nie zabraknie odniesień do historii, a organizatorzy liczą, że pięściarze wykażą się rycerskim męstwem, tocząc emocjonujące pojedynki. Walką wieczoru gali w Gniewie będzie pojedynek Pawła Augustynika (11-0, 5 k.o.) z Dariuszem Sękiem (28-6-3, 10 k.o.).

Ale jak to w ogóle się stało, że Queensberry zainteresowało się polskim rynkiem?

Tutaj zaczynał mistrz. "Super Express" trenował w klubie Anthony'ego Joshui [ZDJĘCIA, WIDEO]

Premierowa gala Queensberry Polska odbędzie się 21 listopada na Zamku w Gniewie
Autor: Queensberry Polska (materiały prasowe) Premierowa gala Queensberry Polska odbędzie się 21 listopada na Zamku w Gniewie

Frank Warren będzie doradzał

Za projektem Queensberry Polska stoją: Mariusz Krawczyński i Francis Warren, syn słynnego Franka, członka międzynarodowej bokserskiej Galerii Sław. Obaj zaznaczają, że ich udziały w grupie wynoszą pół na pół.

Wybór miejsca premierowej imprezy nie był przypadkowy. Pochodzący z Pułtuska Krawczyński rodzinnie powiązany jest z firmą "Polmlek", która jest właścicielem Zamku w Gniewie. Imponujący obiekt, położony na skraju Pojezierza Starogardzkiego i Kociewia w województwie pomorskim, będzie jedną z "baz" grupy. Drugą może być Zamek w Giżycku. Docelowo, promotorzy chcą organizować gale w halach z udziałem publiczności, ale jeśli sytuacja epidemiczna w kraju i na świecie będzie się przedłużać, imprezy Queensberry będą odbywać się w tych malowniczych miejscach.

Grzegorz Proksa ujawnia PATOLOGIE w polskim boksie. „Nie ma szans na sukces”

- Boks był ze mną praktycznie od zawsze. Interesuję się nim, śledzę informacje i przy okazji sam hobbystycznie trenuje. Ćwiczyłem m.in. u śp. Andrzeja Gmitruka. Najpierw połączyły nas relacje biznesowe, bo pomagałem mu przy galach i wspierałem finansowo jego zawodników, m.in. Mateusza Masternaka na początku kariery. Potem zostaliśmy przyjaciółmi - opowiada Mariusz Krawczyński w rozmowie z "Super Expressem", który wspierał także Fiodora Czerkaszyna w jego początkowym etapie kariery w Polsce. To właśnie Krawczyński, jak sam twierdzi, załatwił utalentowanemu pięściarzowi sparingi na Wyspach Brytyjskich z Callumem Smithem czy Markiem Heffronem. Uruchomił swoje koneksje wśród brytyjskich menedżerów bokserskich, a jeden z nich skontaktował go z samym Frankiem Warrenem:

- Opisałem mu swoją historię, szybko udało się nawiązać nić porozumienia i po jakimś czasie spotkaliśmy się na żywo. Nie rozmawialiśmy jeszcze o Queensberry Polska, po prostu się poznawaliśmy, a po jakimś czasie zaprzyjaźniliśmy się. W późniejszych rozmowach zaproponowałem, czy nie chciałby spróbować zrobić czegoś wspólnie w Polsce. Spodobał mu się ten pomysł. Zapoznał mnie ze swoim synem Francisem, z którym też szybko się polubiliśmy i stworzyliśmy spółkę Queensberry Polska. Będziemy korzystać także z wiedzy i 40-letniego doświadczenia Franka Warrena - tłumaczy nam Krawczyński.

Wach miał być dożywotnio zawieszony, a Babiloński stał się kozłem ofiarnym? Krzysztof Kraśnicki ujawnia szokujące kulisy polskiego boksu

Frank Warren i Mariusz Krawczyński
Autor: Archiwum prywatne Frank Warren i Mariusz Krawczyński

- Z Mariuszem znamy się kilka lat, to wielki pasjonat boksu. Gdy opowiedział mi o tym, że od 28 lat Polska czeka na medal olimpijski, nie mogłem uwierzyć - powiedział "Super Expressowi" Francis Warren, z którym wkrótce opublikujemy długą rozmowę.

- Pamiętam Polskę, jako potęgę bokserską. Macie wielkie tradycje, dlatego gdy usłyszałem o tych problemach, wiedziałem, że coś tu jest nie tak. Moim celem jest inwestycja w młodych chłopaków, bo wierzę, że dobrych pięściarzy w waszym kraju nie brakuje. Chcę ich budować, dać im szansę rozwoju. Chciałbym, by Polska znów była ważną częścią światowego boksu. Bo wy, jako kibice, na to zasługujecie - przekonuje Warren.

Co z Łapinem?

Queensberry Polska związała się długoterminowym kontraktem z telewizją Polsat, a w planach jest 4-5 gal w roku. W kuluarach słyszymy także o dwóch eventach w roku na "topowym poziomie". Niewykluczone jest ściągnięcie na gale zagranicznych zawodników, w tym m.in. z bogatego rynku brytyjskiego.

W projekt zaangażowali się także byli pięściarze: Damian Jonak i Grzegorz Proksa, którzy dzięki swoim kontaktom w boksie młodzieżowym, mają wyszukiwać talenty do nowopowstałej grupy. Syn Grzegorza, Artur Proksa, będzie walczył na premierowej gali na Zamku w Gniewie w ramach projektu Jeffa Wojciechowskiego "WBC green belt challenge".

„Mam czteroletni plan naprawy polskiego boksu. Moja misja to igrzyska 2024” - Jeff Wojciechowski zorganizuje turnieje WBC amatorów [WYWIAD]

Najwięcej emocji wzbudził jednak angaż trenera Fiodora Łapina, którego rola w grupie na razie jest owiana tajemnicą.

- Fiodor Łapin jest moim przyjacielem, doradza mi w wielu kwestiach. To on wprowadzał mnie w świat bokserski. Zdaję sobie sprawę, że zaraz zaczną się domysły na temat przyszłości trenera, ale chcę zaznaczyć bardzo wyraźnie, że my nie zamierzamy się z nikim kłócić i toczyć wojen. Chcemy promować i budować polski boks i zawodników, dla których nasza grupa może być oknem na świat - zaznacza Krawczyński.

Fiodor Łapin
Autor: Tomasz Radzik Fiodor Łapin

Polski Conor i gwiazda z Uzbekistanu

Na premierowej gali Queensberry Polska zobaczymy generację młodych polskich pięściarzy, którzy mieszkają na Wyspach Brytyjskich. Wśród nich będzie 25-letni Paweł Augustynik (11-0, 5 k.o.), Ryszard Lewicki (debiut) czy Karol Długosz (debiut) z Irlandii Północnej. - Mocno liczę na Karola. Kiedyś pokazał się z dobrej strony na sparingach z Markiem Matyją. W Irlandii nazywają go "polski Conor McGregor", bo jak zapuścił bródkę to rzeczywiście jest podobny do słynnego zawodnika MMA - śmieje się Krawczyński.

- Zwróćcie uwagę na Augustynika! To naprawdę świetny pięściarz. Może zostać nawet mistrzem świata - przekonuje Francis Warren.

Kiedy pięściarze powinni debiutować na zawodowstwie? "Promotorzy obiecują gruszki na wierzbie" [TYLKO U NAS]

Ponadto, w Gniewie zobaczymy debiutujących na zawodowstwie Michała Soczyńskiego i Kamila Mroczkowskiego:

- Gdy jeszcze w lutym Michał miał złamaną rękę obiecałem mu, że pomogę i słowa dotrzymałem. Ma sponsora, dostaje świadczenie finansowe, ma moje wsparcie. Długo nad naszą propozycją się nie zastanawiał. Mroczkowski? Nie boksował 3 lata, ale wyciągnęliśmy do niego rękę, bo w niego wierzymy. Kamil dostał od nas krótki przekaz: dostajesz sprzęt, dostajesz wsparcie finansowe i masz się dobrze pokazać w pierwszej walce. Jeśli tak się stanie, to idziemy dalej razem - zaznacza Krawczyński, który zwraca też uwagę na pochodzącego z Uzbekistanu Abdulkhaya Szarachmatowa. Zdaniem promotora, boksujący w wadze super piórkowej Uzbek ma szansę zostać wschodzącą gwiazdą polskich ringów.

Gniewskie wróble ćwierkały, że gościem specjalnym gali miał być sam Tyson Fury. Niestety, ze względu na pandemię, sprowadzenie mistrza świata WBC wagi ciężkiej będzie trzeba odłożyć w czasie.

Krzysztof Głowacki ODPOWIADA promotorowi: „Przerywam milczenie!” [WYWIAD]

Nie chcą wojen

Plany są ambitne, ale nasuwa się proste pytanie: kto za to zapłaci? Jak przekonują nas w Queensberry, projekt finansuje się sam przy wsparciu sponsorów, z którymi grupa, jak przekonują nas jej przedstawiciele, już jest dogadana.

Fanem powstania Queensberry w Polsce, delikatnie mówiąc, nie jest Andrzej Wasilewski, który na łamach "SE" wbił "szpilę" w nowopowstałą grupę. - Soczyński podpisał kretyński kontrakt z do końca nie wiadomo kim - mówił nam szef Knockout Promotions we wrześniu.

- Oferowałem Andrzejowi współprace kilkukrotnie. Niby chciał, niby nie chciał, a jak już chciał, to pragnął mieć decydujący głos. Powiem tak, ja na Andrzeja Wasilewskiego, Mateusza Borka, Mariusza Grabowskiego czy innych polskich promotorów, złego słowa nie powiem. W żadne wojny nie wchodzimy, nie chcemy ścigać się na to kto ma więcej kasy, większe możliwości czy znajomości. Nie interesuje nas to. Chcemy spróbować czegoś nowego, dać szansę młodym chłopakom, pokazać ich szerokiej publiczności. W polskim boksie dosyć jest już wojen i nas to nie interesuje. Chcemy ten boks budować, a nie niszczyć - podsumowuje Mariusz Krawczyński.

Najnowsze