Nie tak miał wyglądać Turniej Czterech Skoczni w wykonaniu Biało-Czerwonych. Już po inauguracji w Oberstdorfie wiadomo było, że Polacy nie będą się liczyć w walce o Złotego Orła, a ich dyspozycja rozczarowała wszystkich. Nawet rywale nie potrafili zrozumieć tak słabych wyników. Największym rozczarowaniem okazał się występ Kamila Stocha, który jechał do Niemiec jako lider kadry - 23 grudnia został mistrzem Polski, a w pierwszym miesiącu rywalizacji w Pucharze Świata walczył o czołowe miejsca. W Klingenthal stanął nawet na podium, jednak w TCS wpadł w potworny kryzys. W Oberstdorfie zajął 41. miejsce, a później było jeszcze gorzej. W noworocznym konkursie w Ga-Pa trzykrotny mistrz olimpijski był dopiero 47. i głośno rozważano wycofanie go z austriackich zmagań. „Orzeł z Zębu” udał się jednak do Innsbrucka, gdzie odpadł w kwalifikacjach. Dopiero po tej wpadce sztab szkoleniowy postanowił odesłać go do Polski.
Dawid Kubacki załamany po ostatnim konkursie Turnieju Czterech Skoczni. Mocne słowa, jest zażenowany
Kamil Stoch odpoczywa obecnie w Polsce, a w Pucharze Świata powstała luka w składzie:
Doleżal jest pewny swego
Ostatecznie wpadka Stocha uszła mu na sucho, gdyż konkurs w Innsbrucku został odwołany, a w Bischofshofen rozegrano nowe kwalifikacje. W nich 34-latek nie brał już udziału, a reprezentacja Polski startowała w niepełnym składzie. Michal Doleżal mógł korzystać podczas TCS z 6 skoczków, jednak po wycofaniu Stocha nie powołał jego zastępcy. Oficjalna decyzja była taka, iż resztę kadry A wysłano na zgrupowanie do Planicy, a po treningach w Słowenii istniała szansa na dowołanie któregoś z zawodników na weekendowe konkursy PŚ w Austrii. Wiadomo już, że tak się nie stanie.
Wielka fortuna dla Kobayashiego! Zarobił kilkukrotnie więcej niż Stoch przed rokiem
Czeski trener wraz ze sztabem szkoleniowym postanowił nie dokonywać żadnych zmian. W sobotę i niedzielę w Bischofshofen wystąpi ta sama piątka, która zamykała TCS: Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Jakub Wolny, Paweł Wąsek i Andrzej Stękała. Na 8 stycznia zaplanowano trening, kwalifikacje i konkurs indywidualny, a 9 stycznia odbędzie się konkurs drużynowy. To właśnie z grona tych zawodników Doleżal będzie musiał wybrać czterech, którzy wystąpią w „drużynówce”. Nieobecność Stocha to wielka szansa m.in. dla Wąska, który w ostatnich tygodniach potrafił pozytywnie zaskoczyć kibiców i trenerów.