"Super Express": - Szkoda tylko tej żółtej kartki.
Sławomir Peszko: - Nie chcę, by zabrzmiało to, jakbym się żalił, ale wystarczy, że dwa razy sfauluję w meczu i od razu dostaję żółtą kartkę. A na mnie jest średnio 6 fauli na mecz i nikt tego nie dostrzega. W meczu z Arką dostałem "żółtko" za uderzenie Zbozienia łokciem. Ale co ja mogę poradzić, skoro jestem niższy i po prostu tak wyszło? Przeprosiłem go za to.
- Wygrana w derbach smakuje lepiej niż w innych meczach?
- Wiemy, jak ważne jest to spotkanie dla kibiców, ale przecież nikt nam więcej punktów za tę wygraną nie da. Gra Arki była chaotyczna, stwarzali zagrożenie tylko po długich wrzutach z autów, ale na szczęście szybko przejęliśmy inicjatywę i kontrolowaliśmy mecz.
- Dlaczego nie chcieliście "dobić" Arki, tylko przy wyniku 2:0 się cofnęliście?
- Chcieliśmy jak najdłużej utrzymywać się przy piłce i przy prowadzeniu 2:0 nie "gonić" na siłę do przodu. Jako ofensywny piłkarz żałuję, że tak jest, ale jednocześnie rozumiem taką taktykę.
- Byłeś najlepszym zawodnikiem na boisku.
- Musiałem odcierpieć karę czterech meczów, bardzo tego żałowałem, ale na szczęście to już za mną. Koledzy śmiali się już ze mnie, że skoro na mecze przychodzę w garniturze, to pewnie niedługo zasiądę w zarządzie klubu. Zapewniam jednak, że jeszcze nie kończę z piłką (śmiech).