Ter Stegen rzucił rękawicę Szczęsnemu. Polak odpowiedział przy pierwszej okazji
Historia Wojciecha Szczęsnego z tego sezonu to gotowy scenariusz na hollywoodzki film. W sierpniu polski bramkarz rozstał się z Juventusem i zakończył karierę, ale miesiąc później wrócił z krótkiej emerytury i dołączył do FC Barcelony wobec poważnej kontuzji Marca-Andre ter Stegena. Początkowo przegrywał rywalizację z Inakim Peną, ale od początku 2025 roku wskoczył do bramki i na dobre wygryzł hiszpańskiego konkurenta. Ze Szczęsnym między słupkami Barcelona jeszcze nie przegrała meczu! Na początku kwietnia jest w grze o trofea na wszystkich frontach - prowadzi w La Liga, awansowała do finału Pucharu Króla i gra w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Polak mocno się do tego przyczynił, ale przed decydującymi meczami czeka go rywalizacja z wracającym ter Stegenem.
Stanowcze słowa rywala Wojciecha Szczęsnego! Ter Stegen się z tym nie kryje, powiedział o tym wprost
Niemiec wznowił już treningi i jest coraz bliżej powrotu do gry. Oznacza to, że w najważniejszych meczach sezonu Hansi Flick będzie mógł postawić na kapitana drużyny, który zapowiada, że czuje się gotowy. - Czuję, że jestem w najlepszej formie fizycznej. Naprawdę to czuję. Nie wyznaczam sobie konkretnej daty powrotu na boisko, nie odczuwam presji, ale chcę jeszcze w tym sezonie przekonać trenera, że jestem gotowy - mówił ostatnio ter Stegen w rozmowie z "Bildem". Szczęsny nie boi się jednak tej rywalizacji.
- W tej chwili zaczyna z nami treningi, potem już z zespołem raczej nie jest na treningach. Wygląda dobrze, przede wszystkim jest zdrowy, a to najważniejsze. Przyszedłem tutaj, żeby Marca zastąpić i nie będę miał absolutnie żadnego problemu, jeśli Marc wróci i to miejsce w bramce po prostu sobie z powrotem weźmie. Chcę pomagać zespołowi i spisywać się jak najlepiej na boisku, ale jeśli trener zdecyduje, że wraca kapitan drużyny i broni, to dla mnie jest to sytuacja zrozumiała - powiedział polski bramkarz w rozmowie z Mają Strzelczyk z TVP Sport po awansie do finału Pucharu Króla.
Środowy mecz z Atletico Madryt (1:0) był 19. występem Szczęsnego w Barcelonie. Wciąż nie zaznał w tym klubie porażki, ale przed nim decydujący moment sezonu, kiedy może wywalczyć upragnione trofea.
- Teraz nadszedł taki moment sezonu, kiedy te marzenia trzeba zamienić w konkretne cele. Nie ma co ukrywać, że na tym etapie naszym celem są wszystkie trofea - przyznał w tej samej rozmowie. Najbliższy mecz Barcy już w sobotę, 5 kwietnia, z Realem Betis w lidze. Cztery dni później "Duma Katalonii" rozpocznie rywalizację w ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund.
FC Barcelona - Real Madryt w finale Pucharu Króla. Ferran Torres dał "Dumie Katalonii" awans
