El. Euro 2020. Kamil Jóźwiak: Chcę iść drogą Jakuba Błaszczykowskiego

2019-11-14 5:39 Rozmawiali Marcin Szczepański, Damian Okła
Kamil Jóźwiak
Autor: Cyfra Sport Kamil Jóźwiak

Powołanie do seniorskiej kadry to dla każdego piłkarza wielka nobilitacja. Przekonał się o tym młody piłkarz Lecha Poznań, Kamil Jóźwiak. 21-latek po raz pierwszy otrzymał powołanie od Jerzego Brzęczka i szansę na debiut będzie miał już w meczu ze Słowenią w eliminacjach Euro 2020. Wcześniej jednak pomoże kadrze młodzieżowej w rywalizacji z Bułgarią. Jóźwiak w rozmowie z "Super Expressem" zdradził, co czuł po otrzymaniu powołania oraz odniósł się do porównań do Jakuba Błaszczykowskiego.

"Super Express": - Powołanie do pierwszej reprezentacji to spełnienie marzeń dla ciebie?
Kamil Jóźwiak: - Od pewnego czasu dochodziły do mnie sygnały, że jestem w kręgu zainteresowań selekcjonera. Miałem kontakt z trenerem Brzęczkiem, a częściej z jego asystentami, którzy bacznie obserwują Ekstraklasę. Do końca nie wiedziałem, kiedy to powołanie przyjdzie, bo wiem, że jestem potrzebny kadrze młodzieżowej, a ponadto wyniku w Lechu Poznań nie były rewelacyjne, a to również ma wpływ na wybory selekcjonera. Ale szczęśliwie dla mnie trener zadzwonił do mnie w dniu powołań.

- Poznałeś numer? Bo z selekcjonerem Brzęczkiem znacie się z okresu współpracy w GKS-ie Katowice.
- O dziwo nie miałem tego numeru. Dlaczego? Tego nie wiem, może trener zmienił numer. Zaledwie kilka minut przed rozmową z selekcjonerem o telefonie od niego poinformował mnie dyrektor Rząsa. Więc idealnie się zgrało. Początkowo nie wiedziałem jeszcze, czy będę na liście powołanych, bo nie byłem pewny, co z meczem z Bułgarią, ale fajnie było zobaczyć swoje nazwisko na wspomnianej liście. Radość jest ogromna, ale nie ma euforii, bo to był mój kolejny cel i najważniejsze jest teraz, co pokażę na zgrupowaniu. Chcę oczywiście zrobić jak najlepsze wrażenie. Może uda się zadebiutować, w dodatku przed własną publicznością?

- Jak na powołanie zareagowali najbliżsi?
- Rodzice przeżywali to chyba bardziej ode mnie. U mnie euforii nie było, bo gdzieś przeczuwałem, że niebawem znajdę się w kadrze A. Bliscy, przyjaciele, znajomi przeżywają to zupełnie inaczej i u nich emocje były naprawdę duże.

- Rozmawiałeś już z Robertem Gumnym, który był już obecny na zgrupowaniu pierwszej kadry? Dawał wskazówki? Mówił do kogo powiedzieć "dzień dobry", a do kogo "cześć"?
- Sądzę, że do wszystkich będzie "cześć", ale nie będzie to łatwe, bo niektórych zawodników oglądałem tylko w telewizji i będzie to dla mnie coś zupełnie nowego. Na zgrupowanie jadę jednak z własnymi ambicjami i celami i pewny siebie. Rady dostałem też od Krystiana Bielika, z którym dobrze się znamy. Jak wiadomo on również został powołany, dzięki czemu będzie mi łatwiej się odnaleźć. Już powiedziałem Krystianowi, żeby zarezerwował mi miejsce w pokoju. Ponadto jest też kilku innych młodych piłkarzy, jak Sebastian Szymański, z którym znamy się z grup młodzieżowych, a także koledzy z Lecha Poznań.

Kamil Jóźwiak, Lech Poznań
Autor: Cyfra Sport Kamil Jóźwiak

- Przed tobą podróż z Bułgarii do Izraela. Podobno sam prezes Boniek ma towarzyszyć ci w tej podróży?
- Tak, to prawda. Najpierw zagram mecz w Bułgarii, a potem czarterem z prezesem udamy się do Izraela. A w niedzielę natomiast mamy lot do Polski i wówczas dołączę do reszty zespołu.

- Miałeś już okazję rozmawiać z prezesem Bońkiem? Czy dopiero w samolocie będzie okazja?
- Niestety dłuższej rozmowy do tej pory nie było, ale postaram się to zmienić w podróży do Izraela. Do tej pory wymieniliśmy tylko kilka zdań po meczu z Serbią. Była to raczej rozmowa o samym meczu. Od prezesa usłyszałem wówczas kilka ciepłych słów o mojej grze, ale dał mi również kilka rad, co mogłem zrobić inaczej w paru sytuacjach boiskowych.

- Skoro mówimy już o pochwałach... W jednym z wywiadów Jan Urban stwierdził, że będziesz następcą Jakuba Błaszczykowskiego. Jak odbierasz takie słowa?
- Nie będę ukrywał, że Kuba był dla mnie zawsze inspiracją, można powiedzieć wzorem do naśladowania. Wiadomo, reprezentant Polski w dodatku występuję na tej samej pozycji, co on. W kadrze zawsze się wyróżniał, zawsze starałem się czerpać od Kuby, jak najwięcej i dlatego takie porównania na pewno cieszą. W dodatku trener Urban to mój pierwszy szkoleniowiec, wprowadzał mnie do świata wielkiej piłki, a trener ma rękę do młodzieży, dzięki czemu było mi zdecydowanie łatwiej. Wracając jeszcze do tych słów o Kubie. Są one przede wszystkim motywacją do cięższej pracy. Błaszczykowski osiągnął naprawdę wiele i nie ukrywam, że gdyby udało nam się spotkać na zgrupowaniu to będę chciał się od niego czegoś nauczyć.

- Dostałeś dużo zamówień na koszulkę z orzełkiem na piersi?
- Na razie jeszcze nie, bo pierwszą koszulkę chcę na pewno zostawić dla siebie na pamiątkę. Później te zamówienia na pewno będą i będę musiał to wytrzymać finansowo.

- Był ktoś, kto zaskoczył cię oryginalnymi gratulacjami?
- Co do gratulacji to nie przypominam sobie niczego nadzwyczajnego, ale szyderka oczywiście była. Jak przytrafiał mi się, jakiś błąd na treningu to koledzy śmiali się, że takie coś nie przystoi kadrowiczowi, albo zagrywali do mnie mocniej mówiąc, że muszę sobie radzić. W większości usłyszałem wiele miłych słów od wielu osób po powołaniu.

Kamil Jóźwiak, Lech Poznań
Autor: Cyfra Sport Kamil Jóźwiak

- Czesław Michniewicz zdradził nam, że zawsze ma przygotowane dla ciebie "bateryjki". Czym są te bateryjki?
- Zgadza się. Trener zawsze ma przygotowane dla mnie materiały, które mają mi pomóc w rozwoju. Ponadto dużo rozmawiamy, co jest naprawdę super. Przyznaje, że robię postępy, ale żeby nie było za kolorowo, to dodaje, że jeszcze kilka spraw musi mi włożyć do głowy. A że trener ma ogromną wiedzę taktyczną, to nie pozostaje nic innego, jak czerpać z tego.

- Jakie są twoje cele na najbliższe miesiące?
- Na pewno chciałbym osiągnąć coś z Lechem Poznań. Wiem, że obecnie nie wygląda to ciekawie, ale sezon jest jeszcze naprawdę długi i wszystko jest możliwe, a strata do czołówki nie jest jakaś ogromna. W kadrze natomiast marzy mi się debiut, co chyba nie jest żadną tajemnicą. Dużo czasu na pokazanie się nie będzie, dlatego postaram się wykorzystać go do maksimum.

- Powołanie do reprezentacji to również niejako pewne okno wystawowe dla najlepszych klubów. Masz jakiś wymarzony kierunek, ligę, w której chciałbyś zagrać po odejściu z Lecha?
- Gdzieś tam w dalekiej przyszłości, chciałbym spróbować swoich sił w Premier League, ale wydaje mi się, że to nie jest jeszcze ten czas. Obecnie marzy mi się Bundesliga. Wiadomo, że to jest ciężka liga, ale tak jak wspomniałem wcześniej, Kuba Błaszczykowski jest dla mnie wzorem i chciałbym iść jego drogą. Wierzę, że nie mam czego się obawiać. To będzie duży przeskok, ale myślę, że mam już jakieś doświadczenie. Ale na pewno do końca rundy nie chcę słyszeć o zainteresowaniach innych klubów i wolę skupić się na grze.

- Czy kolega z Lecha Tymoteusz Puchacz przygotował z okazji twojego powołania specjalną piosenkę?
- Szczerze przyznam, że nie wiem, czy za jakiś czas nie czeka mnie jakaś niespodzianka, ale obecnie nic mi to takim utworze nie wiadomo. W każdym razie, Tymek naprawdę umie "nawijać" okazjonalne teksty. Osobiście mam sporo jego piosenek, które nie ujrzały jeszcze światła dziennego. Ogólnie jestem jednym z tych, którzy recenzują jego utwory. Czasami śmiejemy się z jego pierwszych piosenek, ale widać, że rozwija się i naprawdę fajnie się tego słucha.

Najnowsze